>

sobota, 3 grudnia 2016

Sernik pofalowany niczym karpatka.





Z racji, że Święta coraz bliżej,
 wszelakie ciasta, zwłaszcza serniki i makowce,
cieszą się dużym zainteresowaniem.
Postanowiłam  ze starego ( czytaj publikowanego)
przepisu zrobić niby takie samo ciasto, 
a jednak wyglądające całkiem inaczej.
I co jeszcze jest fajnego w takiej wariacji przepisu?
To, że każdy jeden kawałek wygląda inaczej.

Ciasto robimy zgodnie z tym
przepisem ----->  TU






I tak jak jest napisane w przepisie,
żadnego długiego ucierania, ubijania.
W tym przypadku to zabójstwo dla wypieku.
Ja zaczynam od mieszania miotełką masy serowej,
a później przechodzę do mieszania ciasta.
Tak jak w tamtym przepisie na ciasto wykładamy masę,
tak tu rozbijamy wszystko na warstwy.
Na cienką warstwę ciasta, dajemy kleksy  masy twarogowej.





Następnie na kleksy z twarogu dajemy kleksy z ciasta
i znów na ciasto twaróg.






Gdy się już upiecze, zostawiamy w piekarniku, po 15 minutach
uchylamy lekko piekarnik i zostawiamy na godzinę.
Zimne oprószamy cukrem pudrem.
Tam gdzie jest więcej ciasta mamy wzniesienia,
a ta gdzie masy twarogowej są wgłębienia.
I tak oto w łatwy sposób można sernik
wizualizować na karpatkę. 😊





Jeszcze słów kilka o twarogu.
Wiadomo, najlepszy ten z kostki który się samemu zmieli.
Jednak są też dobre serki w wiadrze, jednak nim go kupimy,
pierw zerknijmy na skład. 
Jeśli na pierwszym miejscu jest mleko w proszku,
albo inne cudo, darujmy sobie ten zakup.
Sernik z takiego wynalazku będzie zbity jakbyśmy wsypali
do niego z kilogram mąki ziemniaczanej.





wtorek, 29 listopada 2016

Cholera - zapiekanka z jabłek, wędliny i......




Z tą nazwą nie do końca wiadomo jak to było,
 większość źródeł jest skora się skłonić ku epidemii cholery,
jaka panowała w Goms gdzieś koło 1836 roku.
Ludzie uziemieni chorobą, nie opuszczali domów,
jedli to co mieli w spiżarni  lub gospodarstwie.
I to ich skłaniało do kreatywności. 







Ciasto:
szklanka mąki pszennej
szklanka krupczatki
łyżka masła
5 łyżek oleju
jajko
płaska łyżeczka soli
płaska łyżeczka czosnku granulowanego 
1/2  łyżeczka czarnego pieprzu
jajko
kilka łyżek zimnej wody
płaska łyżeczka sody oczyszczanej



Nadzienie:
4 spore ziemniaki ugotowane al dente
2 średnie jabłka
duża cebula
por biała część
300 g wędliny
szklanka żółtego sera
łyżka majeranku
sól  i pieprz do smaku

łyżka masła i bułka tarta do formy







Ze składników zagniatamy ciasto, tej wody to tyle ( ja dałam 4 łyżki)
aby ciasto się ładnie zbiło i było plastyczne.
Wkładamy do woreczka i do zamrażarki aby  mocno schłodzić.
Wędlina może być różna, w oryginale zazwyczaj jest mowa o boczku,
albo boczku i kiełbasach.






Ja użyłam samej kiełbasy, pokrojoną dałam na suchą patelnię,
aby się wytopił tłuszcza.
Podsmażoną wykładamy na talerz, a na powstałym tłuszczu 
dusimy pokrojoną cebulę i pora.
Na koniec doprawiamy solą  i pieprzem, lekko studzimy.
Na spód wysmarowanej i wysypanej bułką tortownicy ( 28 cm),
ścieramy połowę ciasta.
Lekko ugniatamy i układamy dość grube plastry ziemniaków.
Oprószamy solą i pieprzem oraz majerankiem,
przykrywamy połową tartego sera.
Na ser dajemy por z cebulą, na to wędlina i resztę sera, następnie idą plastry obranych 
jabłek, majeranek, sól i pieprz do smaku.





Na wierzch ścieramy resztę ciasta, wstawiamy do nagrzanego piekarnika,
pieczemy w 180 stopniach około 50 minut.






Na koniec dodam tylko tyle, że nie spodziewałam się,
że jabłka z kiełbasą mogą tworzyć tak wspaniały smak.
Na kolację, na obiad świetna sprawa. 




sobota, 26 listopada 2016

Kokosowe pałeczki czyli jak odświeżyć starą babkę.





Wiosną tego roku napisał do mnie pewien Pan,
który trafił do mnie za pośrednictwem G + i miał do mnie prośbę.
Otóż po odwiedzinach dzieci, zostaje mu trochę słodkich wypieków,
sam nie daje rady zjeść, a żal wyrzucić.
Chciał jakiś przepis, sposób na wykorzystanie tych resztek.
Pierwsze co mogłam polecić to niezawodne bajaderki.
Pan był zadowolony, a jego pociechy zachwycone smakiem
i zdolnościami cukierniczymi taty.
Jednak wszystko, nawet co najlepsze z czasem powszednieje
i nudzi się, Pan znów do mnie napisał.
Tym razem prosił o nowy pomysł na resztki.
Po krótkim wywiadzie okazało się, że syn lubi wszelakie babki
i to właśnie ten wypiek zalega.
Tym razem poleciłam coś łatwiejszego
lamingtony. 







babka
kostka masła
3 łyżki kakao
3 łyżki cukru
3 - 4  łyżki soku pomarańczowego
200 g wiórków kokosowych






Babka taka zwykła w foremce alu... jakie są do kupna w cukierni.
Może być piaskowa, z dodatkami co kto ma lub lubi.
Kroimy ją na 2 cm kromki i każdą z nich kroimy na 3 trzy części,
aby uzyskać  słupki.






W szerokim garnku ( aby swobodnie kąpać paski babki)
rozpuszczamy składniki na polewę.
Sok można zastąpić wodą, mlekiem lub innym rodzajem soku.
W takiej jeszcze gorącej polewie maczamy kawałki babki,
mogą pozostać nawet na minutę,
jeśli chcemy aby bardziej nasiąkły czekoladą.






Następnie przekładamy na talerz z wirkami  i obtaczamy,
a wręcz wklepujemy wiórki w polewę.






Układamy na kratce lub blaszce aby wszystko zastygło.
Woda i  para przejdą do suchego ciasta,
robiąc je jeszcze bardziej delikatne i puszyste.
Zaś tłuszcz zastygnie na wierzchu i zwiąże wiórki.
I tym sposobem ze zwykłej lub starej babki mamy coś całkiem innego.
A dla kokosowych łasuchów prawdziwą ucztę. 😋
W oryginale lamingtony to kostka, ale kto by się tam bawił w taki drobiazg,
jak można zrobić całkiem fajne paluszki i szybkie. 😊




wtorek, 22 listopada 2016

Nędza podawana kiedyś podawana i dziś.




Mizeria, bo o nią chodzi, gościła na stołach naszych przodków od bardzo dawna.
Krótka lista, szybkie przygotowanie pozwala twierdzić,
że była raczej potrawą zapracowanych, biednych ludzie, a spis dodatków i wykorzystanie
głównego składnika do ostatniego egzemplarza, podpowiada
iż nawet bardzo biednych.







Kiedyś w grupie na FB rozgorzała dyskusja na temat mizerii.
Jakaś młoda pani domu, zapytała jak się ją robi, co dodaje, ponieważ
sama się uczy gotować i jeszcze nie wszystko umie.
Posypały się przepisy, na mizerię z różnymi dodatkami.
Każda z pań była przekonana o swojej racji, że to właśnie jej mizeria
jest ta jedna jedyna, a cała reszta jest w błędzie.
Oj chwilami było gorąco, leciały epitety od nieuków i idiotek,
po garkotłuki i pustaki.
Gdyby to było w realu, jestem pewna że baby by się za kudły złapały. 😉
I to mnie właśnie skłoniło do przewertowania tematu  mizerii.
Jak to z nią było  i skąd ta różnorodność składników?

Historia mówi....
Mizeria - rodzaj sałatki ze świeżego ogórka,
w okresie letnim podawana z mlekiem, maślanką lub śmietaną.
W późniejszych okresach także z innymi dodatkami, takimi jak
cebula, czosnek, mięta, olej, pieprz a nawet cukier.






Skąd i po co ta cebula, cukier, ocet, olej, mięta i inne?
Nędza znaczy jedno....skromność, oszczędności, a nawet ubóstwo.
Dziś zielony ogórek jest dostępny przez cały rok.
Jak kończą się gruntowe, już czekają długie piękne foliowe ogórki.
Kiedyś tak nie było, ludzie czekali cały rok na ten sezon.
I jak te pierwsze, słodkie i aromatyczne można  jeść
z samym mlekiem lub śmietaną,
tak już te z końca sezonu nie wzbudzają takiego zachwytu.
Twarde, pokręcone, często żółtawe, smakują jak kawałek styropianu.
Dziś możemy sobie pozwolić i te resztki wyrzucić na kompost,
dawniej było to niedopuszczalne.
Gospodynie dodawały przeróżne dodatki, aby tylko się nic
nie zmarnowało.
A i na te ostatnie sztuki z dużymi nasionami
i otoczką przypominającą watę szklaną był sposób.
Ścierano je na tarce, albo bardzo drobno siekano i dopiero podawano.
Dziś, robimy i podajemy jak chcemy, bez względu na porę roku,
ale wciąż korzystamy ze starych praktyk.
Jak wyżej wspomniałam, najlepsze są te z początku sezonu.
Takie zerwane prosto z ogródka, nie potrzebują nic więcej,
jak tylko śmietanę i odrobinę soli.
Później już sobie lubię powydziwiać, np tak:






długi ogórek
0,5 szklanki śmietany 18%
kubek naturalnego serka
2 ząbki czosnku
łyżeczka skórki otartej z cytryny
3 łyżki szczypiorku
cayenne według uznania
sól
kilka rzodkiewek 





Obranego ogórka ścieramy na tarce o dużych oczkach.
Posypujemy obficie solę, mieszamy i przekładamy na sito.






Ogórek puści sok, który swobodnie będzie ociekał w dół.
Masę ogórkową mieszamy z przeciśniętym przez praskę czosnkiem,
skórką, szczypiorkiem i pokrojoną w kostkę rzodkiewką.






Dodajemy cayenne według upodobań, ewentualnie solimy i gotowe.
O tej porze, taka mizeria może być nawet potrawą rozgrzewającą.
Do tego ziemniaki z piekarnika i mamy pyszny,
prosty obiad.
I tyle w temacie, niech inni mają tzatziki my mamy swoją mizerię
i masę wariacji na jej temat. 😊
Ja lubię takie mocno doprawione, nie żałuję sobie cayenne,
mój mąż ma odmienne zdanie na ten smak,
cóż bywa, więcej dla mnie. 😋