>

piątek, 28 grudnia 2012

Sukces: coś, czego przyjaciele nigdy ci nie wybaczą.



  Znów kilka słów o odchudzaniu, a raczej o tym co po.....
Jak już osiągnęłam te swoje 60 kg...a czasem i mniej, byłam niezmiernie z siebie dumna. I na pewno nikogo nie zaskoczę tym jak napiszę, że moja pewność siebie odwaga wzrosły. Wzrosły i to ogromnie, a każde  uwagi typu...ale Ty schudłaś, albo ubyło ci lat...dodają skrzydeł. Ale byli też tacy, którym zauważenie mojej zmiany nie przeszło i do dziś nie przechodzi przez gardło. Czego nie rozumiem, bo ja jak widzę zmianę na dobre zawsze staram się skomentować. 
Wiem, że łatwiej jest schudnąć niż później utrzymać wagę. Często bywa tak, że się traci kilogramy i osiada na laurach. Tak jakby to było na wieki, a to błąd. Jesteśmy grubasami całe życie, jak alkoholik czy narkoman. Jeśli chce się utrzymać przy sobie ten sukces...trzeba wciąż go pielęgnować, a nawet o niego  walczyć.
Już nie ma powrotu do starych nawyków, do starego jedzenia. Trzeba wiele zmienić i zawsze mieć w pamięci...jak długo trwała walka o nowe ja i jak wyglądała.
Ja staram się dla wszystkich gotować już inaczej, nie rozbijam obiadu na dwa, trzy garnki. Idzie to dość opornie, ale kropla drąży skałę...powoli się przestawiają. Co wychodzi na dobre i mnie (mniej fatygi) i im (na zdrowie).
    Tak się zastanawiam....czy gdybym teraz zaczynała odchudzanie, czy też bym szła dietą białkową? Odpowiadam..tak! Ta dieta ma tylu zwolenników co i przeciwników. Mówi się o niej tyle złego, a co ja mogę powiedzieć, patrząc przez pryzmat mojej przygody?
Byłam syta, jadłam kiedy chciałam, świadomość że kiedy chcę mogę iść i jeść pozbawiła mnie....uporczywego myślenia o jedzeniu. Białko które mnie "suszyło" nauczyło mnie pić dużo wody. Teraz to normalka, że piję dwa litry, zwyczajna rutyna. Kiedyś to była niewyobrażalna męczarnia. 
Zasady tej diety pokazały mi całkiem inne spojrzenie na gotowanie.
Sama eksperymentując...nauczyłam się oszukiwać i tak przerabiać przepisy, że nie tracą na jakości. Zawsze lubiłam twaróg...ale ile można go jeść na słono czy słodko. Teraz robię...rolady, bułki, paszteciki i wiele innych potraw, a ser nie wychodzi z mojej lodówki.
Robię żółty ser o różnych smakach, serek topiony w miejsce masła na kanapki. A mięsa...one wcale nie muszą ociekać tłuszczem, aby smakowały i były efektowne.
Przestrzegając kilku podstawowych zasad i będąc zdrowym można się śmiało odchudzać.



I jeszcze jedna uwaga dla tych co  się odchudzają lub mają taki zamiar. Róbcie to tylko i wyłącznie dla siebie. Nie dla faceta, nie dla ....masy innych osób, albo że chce się komuś coś udowodnić.
Obiekt westchnień może się zmienić, inni ludzie mogą np wyjechać lub się na nas obrazić. A na siebie jesteśmy skazani po grób...a może i dalej? Kto to wie.:)

1 komentarz :

  1. o tak .... trudno jest głośno sobie powiedzieć przed lustrem- teraz mój czas, t6o ja jestem najważniejsza.Jestem mądra, ciekawa świata, atrakcyjna fizycznie i piękna wewnętrznie- trudno pokochać samą siebie - a to podstawa i fundament do poczucia własnej wartości i rozwinięcia drzemiących w nas możliwości!

    OdpowiedzUsuń

Jak już jesteś nie bądź leń, rzuć pod postem choć swój cień. :)