>

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Co Polak to.....rycerz.



    Od wczoraj gdzie nadstawić ucho to tylko słychać -widać...przepychanki Kalisza z Ziobrą w sprawie zasług ich przodków. 
Pierwszy na ten temat zaczął się puszyć Zbyś...pewnie, kto by nie chciał lewicowcowi dokopać jak to było za komuny...norma. Kalisz nie był gorszy i  też się pochwalił swoim bohaterem.  Nie da się ukryć Ziobrze zrzedła mina.
 Ciekawa jednak jestem...czy w obu rodach byli tylko sami tacy zacni....Polacy?
Np w mojej rodzinie było bardzo różnie....
Jeden przodek walczył w wojnie polsko - rosyjskiej w 1830-31 gdzie był poważnie ranny i uznany za zaginionego. Nie da się opisać jaka była radość gdy jednak powrócił.
Potem powstanie styczniowe...tak bardzo znane na Jurze...i następny "bohater" który bardzo długo ukrywał się w specjalnie do tego celu przygotowanej beczce ze zbożem. Bo jakoś nie czuł pociągu do wojaczki i nie miał dość odwagi aby nadstawiać karku za Ojczyznę. Był też jeden donosiciel który bał się wystawić nos z domu po zmierzchu i tacy którzy są wpisani na listę w Jad Waszem jako Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata.
Jak widać towarzystwo  bardzo zróżnicowane i do kogo mam się podpiąć jak będę chciała się podzielić z kimś swoimi korzeniami?
Albo jak będę chciała przekazać synowi ...historię swojego rodu?
Na pierwszy plan wysuwa się prawdziwe bohaterstwo i odwaga, to jest godne propagowania. Ale czy należy przemilczeć, pominąć tych drugich? Owszem to nie są zachowania które mogą być miłe dla ucha i serca, ale to też moi przodkowie. 
Uważam, że  jeśli to przemilczę, albo co gorsza wyprę się...że w ogóle  ktoś taki był...będę na równi z tym tchórzostwem, albo i gorzej. Cóż ja jestem winna temu jakich miałam przodków, w jakiej rodzinie się urodziłam  i co oni wcześniej nabroili?
Nie ma co się oszukiwać, na co jak na co ale na przeszłość wpływu nie mamy. Możemy zadbać tylko o to, aby nasza historia i nasza osobista przeszłość była lepsza i aby ktoś kiedyś w przyszłości nie musiał się za nas wstydzić.
Przed chwilą dyskutowałam z Kolegą Arkiem P...na temat pomników i zasług, kiedy komu i za co się należy....
Ano różnie z tym bywa, trzeba mieć zasługi i trzeba mieć "przyjaciół".  O sobie mogę powiedzieć...na pewno czeka mnie pomnik z napisem ŚP. :P


Mam pierś szeroką na ordery, lecz pleców nie mam ni cholery.

1 komentarz :

  1. W wiekszości rodzin znajdzie się bohater...znajdzie się też i zakała rodziny:)A chwalenie się dokonaniami przodków,to takie przekomarzanie sie dzieci z piaskownicy..Bo to ani nasza wina,ani tym bardiej zasługa,że jeden dziadek był w AK a drugi w Wehrmachcie ;)

    OdpowiedzUsuń

Jak już jesteś nie bądź leń, rzuć pod postem choć swój cień. :)