>

czwartek, 19 września 2013

Lekka, rozgrzewająca zupa owocowa.

     

Ja się nie chwalę, ja po prostu mam…talent. Wczorajszy wpis rozpętał prawdziwą burzę i moją pocztę zasypała lawina….wiadomości.  Czy mnie to dziwi? Nie, ja się tego spodziewałam, kto mnie choć trochę zna, wie że mój wpis był…prowokacyjny i przewrotny. Cóż, nic na to nie poradzę, że tak wiele ludzi bierze wszystko tak poważnie i nie potrafi wykrzesać w sobie odrobiny….dystansu  i humoru. Jeśli się nie chce  tego zrobić lub  nie potrafi…wypada tylko współczuć. A co do tego że powinnam zachować powagę…
Albert Einstein powiedział:
   Jestem już w takim wieku, że jeśli ktoś mi każe włożyć skarpetki, nie będę musiał tego robić.  :)


  • 200 g makaronu lane kluseczki Goliard  
  • 1,5 szklanki borówek albo słoiczek jagód
  • 0,5 litra wody
  • płaska łyżeczka mielonego imbiru
  • 1/3 łyżeczki pieprzu cayenne
  • łyżka soku z cytryny
  • cukier do smaku
  • szczypta soli
  • łyżka kisielu owocowego lub mąki ziemniaczanej
  • śmietana do zabielenia jeśli ktoś lubi



Makaron gotujemy al dente, jak zaleca producent albo według własnego smaku.
Borówki płuczemy, zalewamy wodą i doprowadzamy do wrzenia.Gotujemy około 5 min dodajemy resztę składników i miksujemy.
Jeśli chcemy skrócić czas gotowania o połowę można rozgnieść widelcem. Podczas miksowania delikatnie dodajemy kisiel ( proszek) aby zagęścić zupę. Dodajemy stopniowo aby nie porobiły się nieestetyczne grudki.
Ponownie zupę doprowadzamy do wrzenia , gotujemy około 2 min i gotowe. Podajemy z makaronem, zabielając według upodobań na talerzu. Zupa jest słodka, a jednocześnie lekko pikantna i rozgrzewająca. Jak na tą porę roku i dla tych co się boją utyć idealna.



1 komentarz :

Jak już jesteś nie bądź leń, rzuć pod postem choć swój cień. :)