>

wtorek, 5 listopada 2013

Placki ziemniaczane z wędzonym kurczakiem.



 Z każdym starym daniem ( czytaj tradycyjnym) wiążą się jakieś wspomnienia. Moje dotyczące placków ziemniaczanych są następujące. Słysząc hasło…placki widzę małą dziewczynkę siedzącą na krześle i przyglądającą się ojcu który obiera ziemniaki. A później zniecierpliwiona kręcę się po kuchni jak mama je uciera i smaży. A smaży na…ogromnej żeliwnej patelni, na której mieściło się dziewięć placków ( takich z 1,5 łyżki ciasta). Ta patelnia to jeszcze i tu uwaga…pozostałość po moich dziadkach, rodzicach ojca. Przywieźli ją ze sobą gdy wracali z ziem odzyskanych na ojcowiznę. Później w latach…postępu i cywilizacji, taki gramot był niemodny, nikt go nie chciał. Przygarnął go mój tato, razem z niskim garnkiem o szerokim dnie ( też żeliwnym) w którym do dziś moi rodzice robią sos. To były garnki na pokolenia, a nie sezonowe. Ja natomiast mam do zaoferowania placki z dodatkiem.
  • 1,5 kg ziemniaków
  • cebula
  • sól
  • pieprz do smaku
  • jajko
  • tłuszcz do smażenia
  • 2 wędzone udka
  • 2 łyżki świeżego rozmarynu
  • żółty ser w plasterkach
  • odrobina szczypiorku
  • papierowe ręczniki

Ziemniaki obieramy i ścieramy razem z cebulą na placki. Doprawiamy solą, pieprzem wbijamy jajko dokładnie mieszamy. Udka obieramy ze skóry, mięso drobno kroimy wrzucamy na suchą patelnię podlewamy odrobiną wody i chwilę dusimy. Często wędzone mięso nie jest za miękkie. Pod koniec duszenia dodajemy rozmaryn odparowujemy i przykrywamy aby nie ostygło.
Smażymy niewielkie placuszki, po obróceniu na druga stronę na wierzchu kładziemy łyżkę masy mięsnej i przykrywamy plastrem żółtego sera. Nim się druga strona zrumieni, ser się rozpuści.
Jeśli nie można pod koniec przykryć na minutę pokrywką. Podajemy gorące posypane szczypiorkiem albo z keczupem co tam kto woli. Mięso ze świeżym rozmarynem ( można i suszony) nabiera całkiem innego, nowego smaku. Placki smakują naprawdę wybornie, choć ja osobiście jestem zwolenniczką  tradycyjnych…bez niczego. 
I jeszcze mała rada… najlepsze placki są te bez dodatku mąki, ale nie zawsze nam się chce je odcedzać, odciskać itd. Ja jako mistrz obchodzenia i modernizacji kuchennych (czytaj kombinator)mam na to taki sposób. Niewielkie metalowe siteczko pozbawiamy rączki aby nam została taka miseczka. I to siteczko wciskamy w środek ciasta. Sok z ziemniaków napływa nam do siteczka, my go sobie wybieramy i po bólu. Minimum fatygi a jaki efekt..placki chrupiące i puszyste.


2 komentarze :

  1. pycha:) dawno nie jadłam z takim dodatkiem:) ciekawy pomysł:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Syn był zachwycony, choć ja wolę zdecydowanie bardziej same bez dodatków, ale ja to jestem...jedzeniowa zgaga :P

      Usuń

Jak już jesteś nie bądź leń, rzuć pod postem choć swój cień. :)