>

środa, 13 listopada 2013

Zapiekane gruszki pod chmurką.

  



 Miałam zapotrzebowanie na coś z żurawiną. Jak żurawina to najlepiej do mięsa, ale tyle było już przepisów…z różnymi mięsami, tymi ze skrzydłami, ryjkami i kopytkami. Nie będę ukrywać, że odstraszało mnie długie marynowanie i szykowanie potrawy. Dzielnie wspierana przez Basię R…narzekałam na pustkę w głowie i zero weny. Aż tu nagle jak iskierka z nieba dopadło mnie…,,deserzątko", tak jak trzeba było z żurawiną. 
  • 3 gruszki
  • 100 g suszonej żurawiny
  • łyżka soku z cytryny
  • 4- 5 goździków
  • woda
  • 3 białka jaja kurzego
  • 2 łyżki cukru waniliowego
  • łyżeczka soku z cytryny


Żurawinę płuczemy gorącą wodą, odcedzamy zalewamy połową szklanką wody, wrzucamy goździki i wolno gotujemy. Jak owoc stanie się miękki dodajemy sok z cytryny i odparowujemy.
Gruszki dokładnie myjemy, przekrawamy na pół i wyciągamy gniazda. Każdą połówkę napełniamy żurawiną, układamy w naczyniu o zapiekania.
Białka ubijamy na sztywną pianę, na koniec dajemy cukier i sok, lekko mieszamy.
Na każą gruszkę kładziemy porcję piany, zapiekamy w 200 stopniach około 15 minut. Ustawiamy na dole piekarnika, aby twarda gruszka nam się upiekła, a delikatna miana nie spaliła. Deser podajemy po lekkim ostudzeniu, ale koniecznie ciepły. Słodkie gruszki, cierpka żurawina i zwieńczenie delikatną pianką. Cóż można zarzucić temu smakołykowi? Jedynym jego niezdrowym dodatkiem jest cukier waniliowy, ale w takiej ilości…że to niewiele znaczy. 
  

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Jak już jesteś nie bądź leń, rzuć pod postem choć swój cień. :)