>

piątek, 9 maja 2014

Drugie spotkanie z Kuchnią Pięciu Przemian – krupnik.

   
  A więc znów wracamy do chińskiej mądrości w kuchni. Tak sobie gmeram w temacie i coraz bardziej mi się to podoba. A wiecie co najbardziej?…jeśli czegoś nie lubisz, nie jedz! Bo to wcale nie jest nasze dziwactwo, że czegoś nie lubimy. To nasz organizm właśnie tego nie potrzebuje i stąd nasza niechęć. Przeszukajcie swoją pamięć i ile razy Wam się zmieniał smak? Raz czegoś nie lubiliście, a po jakimś czasie wręcz przeciwnie. Zaś to co było przysmakiem, robi się jakoś obojętne.
Mówi się, że kasza rozgrzewa, a więc dlaczego zalecana na lato, upalne dni?
A to bardzo proste, jeśli dostarczamy organizmowi coś co nas rozgrzewa,
ten nasz automat to wyczuwa i sam się zaczyna schładzać, 
aby nie przekraczać tej magicznej granicy 36,6 stopni. 
I odwrotnie, gdy zjadamy coś zimnego, zaczyna odpalać ogrzewanie
i walczy z chłodem, a  nie o to nam chodzi gdy skwar za oknem.


   Nie będę Wam opowiadać o całej książce, ale chcę zachęcić do lektury. Jak już wspominałam chodzi o równowagę, bo gdy jej nie ma kiepsko ze wszystkim. Np…jak jest dużo słońca, a mało deszczu źle, w drugą stronę też. Dużo zabawy, a mało pracy…kiepsko i odwrotnie. Tak więc cały świat, czego by on nie dotyczył opiera się na równowadze. Gdy sobie zrobimy za kwaśną herbatę lub za gorzką to czymś słodkim ją równoważymy. To samo dotyczy gotowania.
Dziś zabawiłam się we własną twórczość według ww metody i ugotowałam krupnik. Takie wypasiony z pieczarkami, żołądkami i pęczakiem.  Jednak nim zaczniemy mieszać w garze według Wiosny w Kuchni Pięciu Przemian trzeba o czymś wiedzieć. Nie używamy aluminiowych garnków, jeśli nasz emaliowany jest obity od środka to też odpada, zawsze mieszamy drewnianą łyżką i gotujemy pod przykryciem. Nigdy nie wrzucamy składników  naraz, chyba że te z jednej grupy smakowej. Pomiędzy innymi  zachowujemy 2- 4 min odstępy. Ten fortel pozwoli danemu smakowi uwolnić się i przedostać do potraw, nim wrzucimy następny. Wody dajemy więcej, aby później jej nie dolewać.
  • 3 żołądki indycze
  • 3 średnie ziemniaki
  • 6 łyżek pęczaku
  • 2 – 2,5 l wody
  • gałązka lubczyku
  • liść laurowy
  • łyżka majeranku
  • 1/3 łyżeczki kurkumy
  • cebula
  • marchewka
  • kilka kulek ziela
  • kilka czarnego pieprzu
  • sól
  • 10 niewielkich pieczarek
  • natka pietruszki
  • pieprz mielony
  • 2 łyżki jogurtu
Zawsze zaczynamy gotowanie od przemiany ognia i smaków gorzkich, a więc… gotujemy wodę, wrzucamy do niej lubczyk i liść laurowy, majeranek i kurkumę. Ta ostatni doda naszej zupie ładnego złocistego koloru
Żołądki( smak ostry) czyścimy i wycinamy im przegrody pomiędzy komorami, to nam skróci czas gotowania. Wrzucamy do wody i gotujemy. Następne w kolei będą produkty słodkie, aby zrównoważyć ostrość mięsa czyli….pieczarki, marchewkę i pokrojone w kostkę ziemniaki. Teraz czas na wypłukany pęczak, cebulę, kulki ziela angielskiego, pieprzu i na końcu sól. Gotujemy wolno , doprawiamy ostatecznie solą i mielonym pieprzem. Gasimy palnik i niech sobie odpocznie pod przykryciem jakieś 15 – 20 min. I to cała filozofia gotowania krupniku po chińsku.  Podajemy z odrobiną jogurtu i oczywiście z natką pietruszki.


Według Pięciu Przemian tak samo jak u nas…smaki kwaśne  takie jak : natka, szczaw, ogórki kiszone…dodajemy na końcu. A więc znów mamy wspólny mianownik z odległymi Chinami. 
Jeśli do kogoś nie przemawia Kuchnia Pięciu Przemian niech spojrzy na potrawę z innej strony, a mianowicie kaloryczności.  Sto gram żołądków to niewiele ponad sto kalorii, a do tego 19 g białka, 4 g tłuszczu i zero węglowodanów. Porcja takiej sycącej i zdrowej zupy to około 350 kalorii, a więc tylko jeść.



Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Jak już jesteś nie bądź leń, rzuć pod postem choć swój cień. :)