>

sobota, 6 września 2014

Kurczak KFC według mnie – wystarczy chcieć.






 I znów wracam do mojego ulubionego tematu…..jedzenia śmieciowego. Brzmi to niefajnie, dlatego będę je nazywać ….jedzenie z miasta. Pełen kubełek, pachnących kawałków kurczaka za który trzeba dość słono zapłacić. Jednak aby chcieć stworzyć coś podobnego, pierw trzeba samemu spróbować. Pogrzebać w tym kąski, pomlaskać i spróbować wyczuć co tam jest? I tak było ze mną. Degustowałam centymetr po centymetrze i zapisywałam co tam wywąchałam.  A później poszukałam w internecie, aby się utwierdzić i poznać inne sekrety.
Niestety przepisów jest tyle, że można zwariować. I każdy uważa, że jego jest najbardziej zbliżony do oryginału. Trafiłam nawet na spór gdzie jedna osoba uważała iż do kurczaka KFC nie dodaje się jajka, zaś inna osoba twierdziła, że nie robi się go w płatkach kukurydzianych. Jak jest naprawdę, pewnie wiedzą ci go tam robią. Nie ma sensu się spierać, najlepiej zrobić coś według siebie.

  • 5 udek lub inne części kurczaka np 10 skrzydełek 
Solanka:
  • 3 litry wody
  • 150 g soli
  • 150 g cukru
Panierka:
  • szklanka mąki
  • szklanka mąki kukurydzianej 
  • 2 łyżeczki suszonego czosnku
  • 2 łyżeczki czerwonego pieprzu
  • 2 łyżeczki suszonej cebuli
  • 2 łyżeczki oregano
  • 1,5 łyżeczki soli
  • łyżeczka suszonej kolendry
  • 2 łyżki mleka w proszku
  • olej
  • maślanka






Udka dzielimy na mniejsze kawałki, jeśli są średniej wielkości na trzy części, większe na cztery. Ja podzieliłam na trzy i słabo mięso odchodziło od kości, ale były upieczone.

Gotujemy wodę z solą i cukrem. Na każdy litr wody dajemy 50 g soli i cukru, studzimy i zalewamy mięso.Odstawiamy na około 8 – 10 godzin. I uwaga….nie ma co się bać solanki, mięso dzięki niej jest soczyste i pięknie różowe, a do tego ma taki inny smak.
Po upływie koniecznego czasu, odcedzamy mięso, płuczemy i zalewamy maślanką. Ma być przykryte i znów odstawiamy na tyle samo aby teraz skruszało. Fajnie zabawę z solanką zacząć np w sobotę i szykować na niedzielę.
Ważna rzecz…jeśli mięso trzymamy w lodówce, należy je wyjąć na 2 – 3 godziny przed pieczeniem i potrzymać w temperaturze pokojowej. Wtedy dużo lepiej się piecze i panierka trzyma. Zioła do panierki mielimy w młynku lub ubijamy w moździerzu.  Mieszamy z mąką i mlekiem. Ilość czerwonego pieprzu może być mniejsza, jednak ja chciałam aby mięso było pikantne. Do panierowania świetnie nadaje się zamykane pudełko. Wkładamy lekko osączonego kurczaka z maślanki do mąki, zamykamy w pudełku i potrząsamy.
Panierka dostaje się w każdy zakamarek, a my mamy czyste paluszki.
I teraz tak….można smażyć na patelni w niewielkiej ilości tłuszczu i obracać z każdej strony. Albo włożyć do nagrzanego piekarnika do 200 stopni, a po 20 minutach spryskać olejem aby się panierka ładnie zarumieniła. Jeśli smażymy na patelni należy je osuszyć na papierowym ręczniku.
Jeśli ktoś myśli że to dużo zabawy, to tylko pozory. Bo co to za problem zalać solanką  lub maślanką i niech leżakuje. Mięso jest warte fatygi, jest naprawdę soczyste, delikatne, różowe i aż chce się jeść.
Nie będę przekonywać o walorach tego trzeba spróbować. Jednak musiało być dobre, mój bardzo powściągliwy syn powiedział …..teraz zrobimy tak, ja kupię składniki a ty zrobisz.



Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Jak już jesteś nie bądź leń, rzuć pod postem choć swój cień. :)