>

piątek, 7 listopada 2014

Jak się nie dać firmie…….. naciągnąć na majtki.



       Ten post piszę ku przestrodze, albo na ratunek tym co wpadli w podobny dołek.
Cała historia zaczęła się banalnie….telefon ( 01.10.2014), miła pani pyta czy rozmawia z Elżbietą……. taką to a taką i czy brałam udział w konkursie jakimś…..jakim to ja nawet nie usłyszałam, ponieważ pani zasuwała jak kałasznikow, ledwo zrozumiałam swoje nazwisko. Konkursów to się tyle przewija, że odpowiedziałam tak pewnie i brałam. Dowiedziałam się, że przyjdzie paczka i znów…..seria monologu i miłego dnia. Paczka przyszła 06.10….a w niej jakieś czarne zawiniątko ( podobno to jakieś superaśne majtki) i regulamin, że…..mam zapłacić 19, 90 zł i teraz co miesiąc będę otrzymywać paczki za które mam płacić bo przystąpiłam z nimi do umowy. To  już wszystko jasne, że to jakiś śmierdzący układ. Zadzwoniłam, a tam znów pani, ale już nie taka miła….powiedziała , że nie mogę tak zrezygnować telefonicznie tylko muszę na piśmie. A więc poczta, pismo z wypowiedzeniem , oczywiście potwierdzenie odbioru musiało być. Paczka do nich dotarła 14, a więc od dnia kiedy dostałam przesyłkę nie upłynęło ustawowych dziesięciu dni.  Myślałam  że mam ich z głowy, ale gdzie tam….w tym tygodniu dostałam pismo a w nim wezwanie do zapłaty już 30 zł….za to g… co im odesłałam, mało tego….za każdy dzień będą mi naliczać karne odsetki w kwocie 2 zł. Ręce mi opadły, znów telefon a tam mało grzeczna istota mówi mi, .że ………….się nie zmieściłam w terminie, ustawowych 10 dni. Owe dni bidula  naliczyła mi od dnia rozmowy telefonicznej czyli od….1 października, a oni zaksięgowali list ode mnie ten z odmową i zwrotem 15 i ta data się liczy. A więc się pytam…..jak sobie pojadą w Alpy na narty i zaksięgują za miesiąc to też moja wina? I tak moje odstąpienie od umowy zostało zignorowane.
Tak ku jasności………...

Zgodnie z art. 7 ust. 1 w zw. z art. 10 ust. 1 u.o.n.p.k. wynika, że konsument może odstąpić od umowy w terminie 10 dni (kalendarzowych, a nie roboczych!) od wydania przedmiotu (rzeczy) lub od zawarcia umowy (w przypadku usług).
 Sprzedaż konsumencka na odległość stanowi wyjątek od ogólnej zasady i trzeba przyjąć w takim wypadku interpretację prokonsumencką. W przeciwnym razie, termin na odstąpienie od umowy uległby skróceniu przez czas transportu przesyłki (w przypadku opóźnień, mógłby być w ogóle pozbawiony tego prawa). Tak więc za początek biegu terminu należy przyjąć faktyczną możliwość zapoznania się konsumenta z zakupionym towarem. Nie spełnia tych wymagań paczka pozostawiona na poczcie (awizo) – termin należy liczyć od momentu odebrania przesyłki z poczty.
W ciągu w/w 10 dni konsument jeśli chce skorzystać z tego uprawnienia musi przesłać stosowną informację (z oświadczeniem woli) do przedsiębiorcy. Do zachowania terminu wystarczy nadać ją na poczcie przed upływem 10-tego dnia. 
 
 
        Jeśli chodzi o formę odstąpienie od umowy, to nie da się ukryć, że najlepiej jakby była to forma „stricte” pisemna, wysłana za pomocą poczty, listem poleconym z potwierdzeniem odbioru. Odstąpienie od umowy – jest to oświadczenie woli kształtujące, jednostronne; nie jest wymagane zaakceptowanie przez drugą stronę transakcji (czyli sprzedającego).


          Reasumując….dziesięć dni kalendarzowych od daty odebrania przesyłki i nie kiedy oni zaksięgowali…. LICZY SIĘ DATA STEMPLA POCZTOWEGO!!!!

       Nie ukrywam, że mi podnieśli ciśnienie, skonsultowałam się z prawnikiem który mi powiedział, że  w ciągu 10 dni od daty otrzymania przesyłki możemy paczkę otworzyć i wysyłać do sprzedawcy oświadczenie o odstąpieniu od umowy. Przyczyny podawać nie musimy, specjalnego druku też nie potrzebujemy. Na wszelki wypadek można zrobić zdjęcia towaru i otrzymanych dokumentów. Ponieważ firma nie może żądać opłaty przed świadczeniem, nie płacimy owych 19,90 zł, pakujemy otrzymany towar i na własny koszt odsyłamy go przesyłką rejestrowaną. I nie przejmować się żadnymi ponagleniami bo jesteśmy na prawie.
Dziś też byłam w Starostwie u Rzecznika Konsumentów….Pan mnie bardzo chętnie przyjął kazał sobie opowiedzieć całą historię, zapoznał się z wszystkimi dokumentami jakie miałam w tej sprawie. Kazał napisać wszczęcie postępowanie w sprawie i opisać wszystko tak jak było. On to wyśle w moim imieniu do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w Warszawie, ponieważ tam już się zajmują tymi gagatkami i kazali każdą taką sprawę odsyłać do nich. O dalszych losach mojej sprawy będę informowana listownie. Mówię do Pana Rzecznika że teraz strach cokolwiek odbierać, on na to żeby nie popadać w paranoję, odbierać i jak nawet coś nam nie pasuje, pisać pismo i od ręki odsyłać poleconym za potwierdzeniem odbioru, byle się zmieścić w czasie.  Nie dać się zastraszać, na tym że większość ludzi macha ręką bo co tam 20 zł….oni zbijają kokosy. I jeszcze doradził mi aby odstąpienie i ów nieszczęsny prezent odesłać w różnych listach. Aby dranie nie mówili, że w kopercie było samo pismo, a  nie majtasy. Wyszłam z Urzędu dzwoni tel….odbieram a tam znów miła pani zasuwa jak karabin i coś do mnie nawija, więc ja jej….tak, tak proszę panią, ale niech pani chwilę poczeka ja sobie będę nagrywać naszą rozmowę. Wracam do niej po 5 s…..a tam cisz. Uciekła mi. :( :) Mam nadzieję, że teraz mi nic nie przyjdzie, ale jakby nawet co….to już wiem jak się bronić. Poczytałam w internecie na temat firmy….włos się na głowie jeży ilu ludzi jest w podobnej sytuacji. Niektórzy nawet nie odbierali od nich tel. a mają płacić za majty, które podobno na bazarze można kupić za 3 zł.

         Wiem że są osoby którym się wstyd przyznać, że dali się wmanewrować w coś takiego. Zapewniam, to żaden wstyd, tak mogą przyatakować każdego jak tylko dorwą dane. Jeśli tym wpisem pomogę choć jednej osobie to warto było siedzieć i pisać ten długi post.
Specjalnie nie podaję nazwy firmy, nie chcę aby mnie……ścigali za „zniesławienie”. :P


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Jak już jesteś nie bądź leń, rzuć pod postem choć swój cień. :)