>

środa, 11 lutego 2015

Roladki z kurczaka z żółtym serem, granatem i orzechami.


   
          

  Będę szczera i przyznam się bez bicia….to co dziś będę proponować jest przykładem czystego spontanu. Nie miałam ochoty na tradycyjnego kotleta, miałam smak na coś. Tylko czasem bardzo trudno to COŚ sprecyzować, określić i nazwać.  A więc popatrzyłam w lodówkę niczym w TV i wyciągnęłam to co akurat mi się spodobało.

  • jedna większa pierś z kurczaka lub dwie mniejsze
  • 2 łyżki pestek granatu
  • 3 włoskie orzechy
  • 3 łyżki tartego żółtego sera
  • szczypta soli
  • 1/3 łyżeczki czerwonego pieprzu
  • 2 łyżki masło
  • łyżeczka oleju

             Mięso przecinamy na dwa cieńsze płaty i każdy z nich rozbijamy. Należy uważać aby nie poprzecinać. Orzechy siekamy na drobno.
               Na każdą porcje nakładamy połowę składników. Z tym czerwonym pieprzem to w zależności od zamiłowań do ostrych potraw. Można więcej, można mniej. Następnie zwijamy roladki, zaczynamy od złożenia do środka krótszych brzegów, a następnie rolujemy. Układamy łączeniem do dołu i odstawiamy do lodówki na około 15 min, aby mięso zastygło. Na patelni rozgrzewamy masło  z olejem, on po to aby masło nam się nie przypalało.
                            Układamy roladki tak samo….łączeniem do spodu i smażymy aż będą ładne i rumiane z każdej strony. Później postępujemy jak w przypadku każdego mięsa….możemy osuszyć na ręczniku lub nie, ale musimy mu dać czas aby sobie te kilka chwil odpoczęło.
              Wyszło….smaczne, oryginalne i  mimo tego pieprzu łagodne. Wszystkie smaki ładnie ze sobą współgrały….kwaśność granatu, ostrość pieprzu i odrobina goryczy z orzechów. I bardzo ważne….tu musi być prawdziwe masło, żaden najlepszy olej czy oliwa go nie zastąpią.


   

1 komentarz :

Jak już jesteś nie bądź leń, rzuć pod postem choć swój cień. :)