>

niedziela, 29 listopada 2015

Sos z królika i trochę prywaty.





Śmiało  mogłabym  zaśpiewać za Alibabkami ....jak dobrze mieć sąsiada.
Ja na swoich sąsiadów nie mogę narzekać, a wręcz przeciwnie. Moja babcia mawiała...
Bliższa sąsiadka niż rodzona matka. I coś w tym jest, zazwyczaj bliscy mieszkają gdzieś tam,a sąsiedzi są tuż, na wyciągnięcie ręki. Moi  są przyzwoitymi ludźmi z którymi żyjemy z zgodzie.
U nas nie ma zwierzyny, a więc jakieś resztki, pieczywo zanosi się do sąsiadów.
Grzech wyrzucić , a tam drób itp zjedzą. W zamian dostaję,
 a to  królika, to znów kaczkę, a jajka od tzw szczęśliwych kur to norma. 
I  tak to sobie żyjemy....płotek w płotek. :)

Jeśli już mowa o króliku to przy moim mężu nie mogło być nic innego jak sos...

królik
4- 5 ząbków czosnku
2 łyżki majeranku
łyżeczka soli
łyżka słodkiej papryki
łyżka pieprzu ziołowego

Oraz:
cebula
mąka
śmietana
2 łyżki świeżego koperku 
sól i pieprz do smaku




 Uważam że co jak co, ale królik lubi czosnek i majeranek i tego mu nigdy nie żałuję.
Czosnek obieramy i przeciskamy przez praskę.
 Dodajemy sól, majeranek, paprykę i pieprz, dokładnie razem mieszamy i taką mazią nacieramy  po porcjowane mięso ( około kg).  Pakujemy szczelnie i odstawiamy co najmniej na noc do lodówki.



U mnie królik był tłusty, a więc ten jego tłuszczyk oberwałam z mięsa i wytopiłam.
A  następnie na nim o obsmażamy mięso z każdej strony.




Cebulę kroimy w drobną kosteczkę i podsmażamy na tym samy tłuszczu
 na którym zrumieniało się mięso.





Gdy cebula jest zeszklona wtedy można delikatnie zebrać nadmiar tłuszczu, a do cebuli włożyć królika królika, zalać wodą i dusić wolno do miękkości.




Gdy już zaczyna lekko odchodzić od kości wtedy można zabielić śmietaną i zagęścić mąką oraz ostatecznie doprawić, posypać koperkiem i gotowe. . Ilość śmietany i mąki jest zależna od ilości  tego sosu  i  konsystencji jaka nam odpowiada. 



Mnie najlepiej smakuje z buraczkami, takimi normalnymi z cytryną i cukrem, nic mi więcej nie potrzeba do szczęścia.
O zapachu jaki się rozchodził po całym domu nie muszę opisywać. Kiedyś królik to był standard.
Mieliśmy nawet po 80 sztuk. Ale jak się wdała choroba, 3/4 padło w jedną noc.
Później jeszcze kilka razy próbowaliśmy wrócić do hodowli, jednak wcześniej czy później ( a zwłaszcza wcześniej ) króliki padały. To nas skutecznie zniechęciło.


1 komentarz :

  1. Och Ela...gdzie Ty byłaś jak królika dostałam ;-) Przepis, jak zwykle brzmi smacznie, na pewno wykorzystam.

    OdpowiedzUsuń

Jak już jesteś nie bądź leń, rzuć pod postem choć swój cień. :)