>

sobota, 30 lipca 2016

Smażone kanie, smak udanego lata.






W tym roku lipiec można nazwać bogatym w grzyby.
Jest tylko jedne mankament,  gdy pogoda przekropna i rosną grzyby,
to także robactwo mnoży się na potęgę.
I to fruwające i to żrące grzyby także, a ani jednych ani drugich
nie można nazwać czyimiś ulubieńcami.
Ale za to kanie tak samo jak kurki są moimi faworytami.
Ktoś powie, a cóż za sztuka usmażyć kanie?
Pewnie  żadna,  jednak moim zdaniem smażona kania
kani nierówna i zaraz wyjaśnię dlaczego.


3 kapelusze kani
2 jajka
1/4 łyżeczki soli
bułka tarta
olej do smażenia
ręczniki papierowe 






Nie moczę w żadnym mleku, nie myję pod wodą tylko delikatnie omiatam pędzelkiem.
Jajka bardzo dokładnie roztrzepujemy z solą,
Nigdy nie byłam zwolenniczką smażenia całych kapeluszy, to jest grzyb
i on musi być dobrze przesmażony, a w jednym kawałku to różnie może być.
Kanie w zależności od ich rozmiaru kroimy na mniejsze kawałki.
Ja z każdej cząstki odcinam środek, ten w którym jest umiejscowiona nóżka.
Mimo smażenia  jest gumowaty, to przez to że jest najtwardszą częścią kapelusza,
w końcu to stabilizator dla nogi, a więc musi być solidny.
Każdą cząstkę wkładam do miski z  jajkami, blaszkami w dół.







Chodzi o to aby dostały się pomiędzy każdą blaszkę, dlatego też  kilka razy
delikatnie je zanurzyć, a następnie przekładamy do bułki tartej.
I uwaga, teraz układamy blaszkami do góry, aby to co tam w środku jest
nie wypłynęło na talerz.
Grzybów nie wciskamy w bułkę,nie ugniatamy  ale delikatnie je obsypujemy.
Układamy na rozgrzanym oleju i tym razem znów blaszkami w dół.
Dlaczego, czy to takie istotnie ja smażymy kanię?
Tak, bardzo istotne, czy chcemy mieć zakalcowate placki czy puszyste, delikatne
aromatyczne kąski grzybów.
Wiadomo grzyby to prawie 90% i jeśli ułożymy je blaszkami do góry, wtedy
woda zostaje w kapeluszu i on się tak w niej gotuje, a nie smaży.






Jeśli damy blaszkami w dół, woda z grzyba wypływa na patelnię, a następnie szybko odparuje.
Jak się ładnie zrumienią obracamy na drugą stronę i dosmażamy.
Smażymy na wolnym ogniu.




Nie wiem czy tu dobrze widać różnicę, porcja w dolnym lewym rogu
jest smażona najpierw blaszkami do góry.
Gdy się przy tym robi to różnica jest bardzo widoczna.
Gotowe przekładamy na papierowy ręcznik aby osuszyć.






Są delikatne, puszyste jak grzybowe biszkopty.
Tu też ważną rolę odgrywa bułka tarta, powinna być dobrej jakości,
a najlepiej taka własna domowa.
Jak zawsze i wszędzie, diabeł tkwi w szczegółach. 



25 komentarzy :

  1. Bardzo lubię smażone kanie, są pyszne. Zawsze jak jadę do mamy to mam kilka fajnych miejsc i idziemy na polowanie :-) miłego weekendu kochana :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uwielbiam, najlepsze są takie świeże i chrupiące. Pozdrawiam kochana :))

      Usuń
  2. Ale trafiłam ! Za ten przepis będę Cię chwalić do końca życia ! Uwielbiam smażone kanie, jednak różnie to z nimi bywało, najczęściej nie byłam zadowolona. Ostatnio, żeby nie jeść surowych, zaparzałam wodą, odsączałam i dopiero panierka. Teraz to pójdzie mi po mistrzowsku, w końcu uczę się od Mistrza ! Dzięki i Buziaki ogromniaste :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe z tym mistrzem to lekka przesada. Ale cieszę się że mogłam pomóc. Trzeba jeszcze nadmienić, że smażymy wolno. Buziaki

      Usuń
  3. pyszne są takie kanie :) smakują jak kotlety :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pyszne, też smażę, palce lizać :) Pozdrawiam Eluniu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jadłyśmy takie w dzieciństwie! :) Teraz już niestety nikt u nas nie chodzi na grzyby :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam! Poza sezonem zamieniam na boczniaki, niestety w tym roku nie mogę jeść grzybów...

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie próbowałam więc może warto się pokusić, tym bardziej, że mąż uwielbia grzyby... Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  8. my jeszcze nie trafiliśmy w tym roku na kanie, ale na robale juz tak- masakra z nimi:(
    a wiesz, ze to smażenie do góry blaszkami jeszcze nie wyczaiłam- dzięki za podpowiedź:)
    buziaki niedzielne:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Całe wieki nie jadłam...pamiętam ich smak, są przepyszne!

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam kanie,dawno nie jadłam. Nie zbieram sama bo zbytnio się nie znam.Dostawalam zawsze od tych co się znają .Przepis ciekawy i może kiedyś skorzystam.Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ktoś mi powiedział, że boczniaki są pyszniejsze niż kanie, ale wg mnie mylił sie - kanie są idealne! Niestety, nie znam sie na nich i jadam tylko wtedy, kiedy tata zbierze. Dzieki za sposób na kanie. Mam nadzieję, że w tym roku, kiedy przyjadę do rodziców na urlop, kanie będą na mnie czekały :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawe wskazówki ! W tym roku jeszcze nie spotkałam w lesie

    OdpowiedzUsuń
  13. Kanie Elu uwielbiam. Tak rzadko jestem w lesie, a jak już jestem, to ich zazwyczaj nie znajduję. Smażone są suuuuper :) Fajnie, że napisałaś przepis, bo wiele osób nie umie ich smażyć, a warto zrobić to dobrze.
    Pozdrawiam Elu :)
    Ale bym się do Ciebie wprosiła na takie rarytasy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj, ale dawno nie jadłam takich pyszności :) Czas nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  15. No i teraz będą za mną chodziły smażone kanie, jak nic :) Ale smakowitości wspaniałe. Wyglądają tak apetycznie, letnio. Zjadłabym, bo naprawdę się skusiłam, że aż ślinka cieknie. Pozdrowionka ciepłe :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nigdy nie jadłam kani :/ Czas to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja się na grzybach nie znam, więc jem tylko boczniaki, pieczarki i kurki. A na grzyby chodzę do... supermarketu.

    OdpowiedzUsuń
  18. Według mnie są smaczniejsze od kotletów!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. Och jak ja lubie kanie! W tym roku u mnie ich nie było w lesie.

    OdpowiedzUsuń

Jak już jesteś nie bądź leń, rzuć pod postem choć swój cień. :)