>

wtorek, 29 listopada 2016

Cholera - zapiekanka z jabłek, wędliny i......




Z tą nazwą nie do końca wiadomo jak to było,
 większość źródeł jest skora się skłonić ku epidemii cholery,
jaka panowała w Goms gdzieś koło 1836 roku.
Ludzie uziemieni chorobą, nie opuszczali domów,
jedli to co mieli w spiżarni  lub gospodarstwie.
I to ich skłaniało do kreatywności. 







Ciasto:
szklanka mąki pszennej
szklanka krupczatki
łyżka masła
5 łyżek oleju
jajko
płaska łyżeczka soli
płaska łyżeczka czosnku granulowanego 
1/2  łyżeczka czarnego pieprzu
jajko
kilka łyżek zimnej wody
płaska łyżeczka sody oczyszczanej



Nadzienie:
4 spore ziemniaki ugotowane al dente
2 średnie jabłka
duża cebula
por biała część
300 g wędliny
szklanka żółtego sera
łyżka majeranku
sól  i pieprz do smaku

łyżka masła i bułka tarta do formy







Ze składników zagniatamy ciasto, tej wody to tyle ( ja dałam 4 łyżki)
aby ciasto się ładnie zbiło i było plastyczne.
Wkładamy do woreczka i do zamrażarki aby  mocno schłodzić.
Wędlina może być różna, w oryginale zazwyczaj jest mowa o boczku,
albo boczku i kiełbasach.






Ja użyłam samej kiełbasy, pokrojoną dałam na suchą patelnię,
aby się wytopił tłuszcza.
Podsmażoną wykładamy na talerz, a na powstałym tłuszczu 
dusimy pokrojoną cebulę i pora.
Na koniec doprawiamy solą  i pieprzem, lekko studzimy.
Na spód wysmarowanej i wysypanej bułką tortownicy ( 28 cm),
ścieramy połowę ciasta.
Lekko ugniatamy i układamy dość grube plastry ziemniaków.
Oprószamy solą i pieprzem oraz majerankiem,
przykrywamy połową tartego sera.
Na ser dajemy por z cebulą, na to wędlina i resztę sera, następnie idą plastry obranych 
jabłek, majeranek, sól i pieprz do smaku.





Na wierzch ścieramy resztę ciasta, wstawiamy do nagrzanego piekarnika,
pieczemy w 180 stopniach około 50 minut.






Na koniec dodam tylko tyle, że nie spodziewałam się,
że jabłka z kiełbasą mogą tworzyć tak wspaniały smak.
Na kolację, na obiad świetna sprawa. 




18 komentarzy :

  1. Wygląda jak ciacho, a tu cholera nic z tego. I tu wyjaśniła się tajemnica z nazwą :)
    Pozdrawiam Elu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Apetyczna ta cholera !
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. no własnie te jabłka do mnie nie przemawiaja ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. O kurza stopa, co to za nazwa. Czyli cholera może być pyszna? Wygląda na to, że tak. Swoją drogą ciekawe pochodzenie tej potrawy...
    Jakoś nie mogę sobie wyobrazić tego połączenia jabłek z kiełbasą, ale jestem otwarta na nowe, więc czemu nie :)
    Pozdrawiam ciepło! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. cholera, nie znam tej cholery ;D
    ale wygląda smakowicie :)
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  6. Danusiu Ty mnie zadziwiasz swoimi pomysłami :) Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Małgosiu dzięki, ale skąd ten pomysł na Danusię? :))

      Usuń
  7. Wg mnie z wyglądu przypomina szarlotkę :-) Rzeczywiście, jabłka i kiełbasa... Coś marnie to u siebie widzę, jednak wątróbkęz jabłkiem lubię, więc kto wie. Nie zarzekam się, że nie spróbuję nigdy w życiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze tak mówiłam o kukurydzy, póki nie spróbowałam sałatki z szynką i ananasem. :)

      Usuń
  8. Takie ciacho wytrawne z kruszonką :) są też ziemniaki więc nie jest tak źle jakby się mogło wydawać po tutule :D chlerka, całkiem fajna ta cholera! ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. A myślałyśmy, że to jakaś odmiana szarlotki... no w sumie tak tylko, że na wytrawnie :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajne połączenie, sama jestem ciekawa. Ja robię zapiekankę z mięsa mielonego z jabłkami i żurawiną w cieście francuskim - pyszności :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ciekawa propozycja, gdyby mi ktoś zaserwował, pewnie bym spróbowała, jednak robić nie będę, z tej prostej przyczyny, że musiałabym sama to zjeść :)
    Gorące uściski :)

    OdpowiedzUsuń
  12. W pierwszej chwili myślałam że to jabłecznik :-) ciekawie to wymyśliłaś :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nazwa świetna, a ja taką cholerę chętnie bym zjadła :-)

    OdpowiedzUsuń

Jak już jesteś nie bądź leń, rzuć pod postem choć swój cień. :)