>

sobota, 19 listopada 2016

Dołki - smaczne, proste i wpisane na listę MRiRW.





Wpisując w wyszukiwarkę hasło
dołki przepis, wyskakuje masa propozycji.
Kruche, francuskie, półkruche z wgłębieniem.
Są nawet takie smażone na patelni do sadzenia jajek.
Tylko że nie o takie dołki mi chodzi.
Aby nie być gołosłowną i nie narazić się nikomu, że
obalam czyjeś racje, postanowiłam znów pogrzebać w archiwach,
później zajrzałam do MRiRW .
Na stronie rządowej opisali je tak:

Wygląd:

Placki kształtu baryłkowatego, na powierzchni sękowate wyrostki

Kształt:

Nieregularny; na przekroju owalne, z licznymi dziurkami

Rozmiar:

Zależna od wielkości łyżki, długość 6-9 cm, grubość ok. 3 cm

Barwa:

Barwa brunatnozłocista, na przekroju kremowożółta

Konsystencja:

Ciasto elastyczne, pulchne, porowate






Dołki – racuchy drożdżowe






Dołki – racuchy drożdżowe
Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych
  • w dniu 2007-03-26
  • kategoria Wyroby piekarnicze
  • i cukiernicze
  • województwo woj. śląskie




Ta potrawa jak i  poprzednie zapewne , przyciągną wiele osób ze względu na samą nazwę.
Cóż to takiego te dołki?  Potrawa wywodząca się z kuchni ludowej,
a dokładniej z północnej części województwa śląskiego,
czyli regionu częstochowskiego.
Michał Rawicz Witanowski w ,, Zbiorze wiadomości do analogii krajowej"
z roku 1893 pisał tak:
,,Z powodu lichych gruntów pod Częstochową lud nie odznacza się dobrobytem. Pożywienie jego jest więcej niż skromne w porównaniu z ciężka pracą, jakiej się oddaje. 
Z czasem część mąki zastępowano ziemniakami, a brak drożdży
zsiadłym mlekiem i sodą oczyszczaną.
Małe racuchy z ciasta drożdżowego były często zakąską
na sylwestra lub ostatki, czasem też stanowiły
proste dania obiadowe.
Posypywane pudrem lub podawane z powidłami."








Tyle mówi historia. Ten jak i poprzednie przepisy regionalne,
 należą do szybkich, prostych , bazujących na ziemniakach,
 mące i tym co było w zasięgu ręki gospodyni.
Wróciła z pola, musiała coś szybko ugotować, zrobić obrządek
i znów iść w pole. Nie było czasu na długie mieszanie w garach.






Maria Ochorowicz - Monatowa (1866 - 1918)
w swojej książce podała taki przepis na dołki.

 Ćwierć litra mąki i trzy dkg drożdży zarobić letnim mlekiem i postawić w ciepłym miejscu. Gdy się rozczyna ruszy, wbić trzy całe jaja, dodać łyżkę cukru, łyżkę sklarowanego masła, trochę soli, wanilii, dla zapachu i drugie ćwierć litra mąki, wybijając dobrze ciasto łyżką, aż odstanie od miski, uważając, aby było dość wolne i lejące się. Potem postawić w cieple, a jak podrośnie, rozpalić masło lub smalec , kłaść  łyżką ciasto, usmażyć na rumiano po obu stronach.

 Teraz wypada przerobić przepis z polskiego na nasze. :)
Ja zrobiłam to tak:

250 g mąki
180 mil mleka
jajko
50 masła
2 dkg drożdży 
łyżka cukru
aromat
szczypta soli
łyżka octu lub spirytusu
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia






Do połowy mąki wlewamy ciepłe mleko i mieszamy,
 kruszymy drożdże, zasypujemy je cukrem.




Zostawiamy na chwilę aż zaczną pracować, wtedy mieszamy
wszystko do połączenia, dodajemy jajko, resztę mąki, ocet
sól i aromat. Za pomocą łyżki dość energicznie ubijamy.
Gdy masa zaczyna  swobodnie spływać z łyżki,
cienkim strumieniem wlewamy ciepłe masło,
nie przerywając ubijania.




Ja od siebie dałam jeszcze 
proszek do pieczenia, zawsze daję do drożdżowych wypieków.
Dawno temu sprzedała mi ten patent, pewna Pani.
Doświadczona kucharka i prawdziwy mistrz w swoim fachu.
Tak samo jak i to, że gdy włożymy pączki do tłuszczu
i smażymy pierwszą stronę, robimy to pod przykryciem.
Lepiej i szybciej wyrastają, czym zyskują na urodzie.
Masło wtłaczamy w ciasto przez jakieś 2 - 3 minuty,
przykrywamy ściereczką i pozwalamy wyrosnąć.
Ciasto jest luźniejsze niż na pączki, dzięki temu
mocno wyrasta i jest jak mój mąż powiedział...
jak watka.




Gdy wyrośnie, kładziemy łyżeczką
na rozgrzany tłuszcz niewielkie porcje ciasta.
Ja użyłam do tego takiej metalowej łyżeczki do robienia kulek.
Trzeba pamiętać aby za każdym razem maczać ją w tłuszczu.
Jak się zrumienią z jednej strony, obracamy na drugą
i dosmażamy na złoto.





Przekładamy na papierowe ręczniki, jeszcze ciepłe posypujemy pudrem.





Mówi się, że nazwa dołki pochodzi od wgłębień w strukturze
małego racuszka. Inne źródła zaś donoszą,
że to przez specjalną formę z wgłębieniami w jakiej były smażone.
Zasadnicze pytanie...biedny region, ubodzy ludzie
to kogo wtedy było stać na specjalną formę z dołkami,
gdy często pieczono placki na kuchennej blasze?
Ja przyjmuję nazwę i fakt pochodzenia jaki jest zapisany na stronie MRiRW.
Dołki są delikatne, lekki, puszyste i najlepiej smakują na ciepło.
Niewielka ilość cukru też nie jest problemem,
puder na wierzchu nadrabia zaległości.





19 komentarzy :

  1. Kusicielko jedna, ale mi narobiłaś smaku, a miałam być na diecie !
    Chyba coś trzeba będzie zmaścić, skoro sama mam doła, czemu by takich dołków sobie nie wykonać :)
    Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Elu ale mi narobiłaś smaku :-) zjadłabym z chęcią :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Już późnawo, a ja zobaczyłam takie pyszności. To nieładnie ludzi wieczorem kusić na takie smakołyki! Wspaniale się prezentują i idealnie pasowałyby teraz do mojej herbatki w duecie :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ślinka cieknie! Pozdrawiam serdecznie!:))

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy przepis ze starych zapisków; ) wyglądają bardzo apetycznie 😊 Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znałam takiej nazwy, fikuśna :) Elu a co daje ten proszek do pieczenia właściwie? kiedyś piekłam takie bułeczki drożdżowe i właśnie w przepisie był też proszek, do dziś nie wiem co to daje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zuzia dokładnie nie wiem, ale pani wyjaśniała to tak...raz, pomaga dźwignąć drożdżom ciasto, wychodzi na to że taki asekurant i że konsystencja bardziej pulchna.
      Osobiście zauważyłam, że ciasto w przekroju ma dużo większe dziurki z proszkiem niż bez.

      Usuń
  7. O mniam! Jadłabym <3 Stare, tradycyjne smakołyki są najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. u nas nazywaliśmy je pączkami, o dołkach nie słyszałam
    ale bardzo je lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Znów nie znamy tych pyszności, które nam tak smacznie prezentujesz :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ela, to jest smak mojego dzieciństwa. Pyszne, to mało powiedziane :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Takie pączusie, pod tą nazwą znam je z okolic,, stolycy,, :D jak zwał tak zwał ale pyszne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz Olusia, a tu bliżej, to Częstochowie dopisali na listę regionalnego dobrodziejstwa. :)

      Usuń
  12. Ależ smakowicie wyglądają. Kojarzą mi się z dzieciństwem i pysznościami, które piekła mi moja mama. Szkoda, że czas tak szybko ucieka...

    OdpowiedzUsuń
  13. Pycha :-) Stary, sprawdzony przepis - takie są najlepsze. :-)

    OdpowiedzUsuń

Jak już jesteś nie bądź leń, rzuć pod postem choć swój cień. :)