>

wtorek, 22 listopada 2016

Nędza podawana kiedyś podawana i dziś.




Mizeria, bo o nią chodzi, gościła na stołach naszych przodków od bardzo dawna.
Krótka lista, szybkie przygotowanie pozwala twierdzić,
że była raczej potrawą zapracowanych, biednych ludzie, a spis dodatków i wykorzystanie
głównego składnika do ostatniego egzemplarza, podpowiada
iż nawet bardzo biednych.







Kiedyś w grupie na FB rozgorzała dyskusja na temat mizerii.
Jakaś młoda pani domu, zapytała jak się ją robi, co dodaje, ponieważ
sama się uczy gotować i jeszcze nie wszystko umie.
Posypały się przepisy, na mizerię z różnymi dodatkami.
Każda z pań była przekonana o swojej racji, że to właśnie jej mizeria
jest ta jedna jedyna, a cała reszta jest w błędzie.
Oj chwilami było gorąco, leciały epitety od nieuków i idiotek,
po garkotłuki i pustaki.
Gdyby to było w realu, jestem pewna że baby by się za kudły złapały. 😉
I to mnie właśnie skłoniło do przewertowania tematu  mizerii.
Jak to z nią było  i skąd ta różnorodność składników?

Historia mówi....
Mizeria - rodzaj sałatki ze świeżego ogórka,
w okresie letnim podawana z mlekiem, maślanką lub śmietaną.
W późniejszych okresach także z innymi dodatkami, takimi jak
cebula, czosnek, mięta, olej, pieprz a nawet cukier.






Skąd i po co ta cebula, cukier, ocet, olej, mięta i inne?
Nędza znaczy jedno....skromność, oszczędności, a nawet ubóstwo.
Dziś zielony ogórek jest dostępny przez cały rok.
Jak kończą się gruntowe, już czekają długie piękne foliowe ogórki.
Kiedyś tak nie było, ludzie czekali cały rok na ten sezon.
I jak te pierwsze, słodkie i aromatyczne można  jeść
z samym mlekiem lub śmietaną,
tak już te z końca sezonu nie wzbudzają takiego zachwytu.
Twarde, pokręcone, często żółtawe, smakują jak kawałek styropianu.
Dziś możemy sobie pozwolić i te resztki wyrzucić na kompost,
dawniej było to niedopuszczalne.
Gospodynie dodawały przeróżne dodatki, aby tylko się nic
nie zmarnowało.
A i na te ostatnie sztuki z dużymi nasionami
i otoczką przypominającą watę szklaną był sposób.
Ścierano je na tarce, albo bardzo drobno siekano i dopiero podawano.
Dziś, robimy i podajemy jak chcemy, bez względu na porę roku,
ale wciąż korzystamy ze starych praktyk.
Jak wyżej wspomniałam, najlepsze są te z początku sezonu.
Takie zerwane prosto z ogródka, nie potrzebują nic więcej,
jak tylko śmietanę i odrobinę soli.
Później już sobie lubię powydziwiać, np tak:






długi ogórek
0,5 szklanki śmietany 18%
kubek naturalnego serka
2 ząbki czosnku
łyżeczka skórki otartej z cytryny
3 łyżki szczypiorku
cayenne według uznania
sól
kilka rzodkiewek 





Obranego ogórka ścieramy na tarce o dużych oczkach.
Posypujemy obficie solę, mieszamy i przekładamy na sito.






Ogórek puści sok, który swobodnie będzie ociekał w dół.
Masę ogórkową mieszamy z przeciśniętym przez praskę czosnkiem,
skórką, szczypiorkiem i pokrojoną w kostkę rzodkiewką.






Dodajemy cayenne według upodobań, ewentualnie solimy i gotowe.
O tej porze, taka mizeria może być nawet potrawą rozgrzewającą.
Do tego ziemniaki z piekarnika i mamy pyszny,
prosty obiad.
I tyle w temacie, niech inni mają tzatziki my mamy swoją mizerię
i masę wariacji na jej temat. 😊
Ja lubię takie mocno doprawione, nie żałuję sobie cayenne,
mój mąż ma odmienne zdanie na ten smak,
cóż bywa, więcej dla mnie. 😋


20 komentarzy :

  1. Bardzo lubię Elu właśnie taką na słono :)
    Dla mnie z pieczonymi ziemniakami to obiad extra :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam mizerię, im mniej dodatków tym lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam mizerię, zaraziłam tym uwielbieniem C., który nigdy wcześniej jej nie próbował.
    Tak samo jak Mamunia, robię z kwaśną śmietaną, szczypiorkiem, solą i pieprzem. Babcia robiła na słodko, i takiej nie lubię... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja lubię mizerię, najczęściej latem ją robię ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ogórek - jogurt naturalny - sol - pieprz :D MOJA ulubiona wersja mizerii :D <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię mizerię tylko w lecie. W zimie i w innych chłodniejszych porach roku coś mnie otrzepuje na jej zapach. Elu gdy przeczytałam tytuł''nędza'' wiedziałam, że znowu czymś ciekawym nas zaskoczysz. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mmm, ależ mi się zachciało :) Jutro biegnę po ogórki :) Pozdrawiam ciepło, M.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja lubię taką na słodko z odrobiną octu - taką robiła zawsze moja mama ;) na wiosnę polecam z czosnkiem niedźwiedzim :)

    OdpowiedzUsuń
  9. nie znam nazwy- u nas zawsze to była mizeria i to tylko z śmietaną, solą i pieprzem ziołowym, ale teściowie juz robią z cukrem, na słodko
    Przygotowuję ją tylko w sezonie, zimą omijam, bo to juz nie ten smak
    Wydaje mi sie że im więcej dodatków, to mizeria zmienia się raczej w sałatkę z ogórków;)
    buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. u mnie zwasze mizeria była ze śmietana z odrobina cukru ,pieprz i sól

    OdpowiedzUsuń
  11. A u mnie, t.z. u Babci i Rodziców, mizeria zawsze była z wodą, octem, solą i pieprzem.
    Niestety, nie jem śmietany, jogurtów...
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Takie danie mogę jeść codziennie :-) po prostu uwielbiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Moja Mama zawsze odciskała wodę z nasolonych ogórków. Parę lat temu pojechałam do Cioci- bardzo wiekowej i chciałam odcisnąć lekko wodę a Ciocia mnie zrugała i powiedziała, że woda ma być jak była w ogórkach:-)

    OdpowiedzUsuń
  14. O matko, jak mizeria potrafi poróżnić ludzi :P
    My bardo lubimy ale bez dodatku cukru czy octu. Ogórek i maślanka (czasem kefir) nam wystarczy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajnie napisane, mizeria jak i rosół lubi poróżnić ludzi :)))) U mnie nędza.... mizeria z odrobiną soli i śmietaną :) Tak lubimy :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Widzisz, a ja lubię zrobić mizerię na wzór tzatzików ;)
    Wychodzi wtedy ostrzejsza, niż tradycyjna :)

    OdpowiedzUsuń
  17. U mnie mizeria składa się zawsze tylko z ogórków, śmietany, soli i pieprzu. Taka smakuje mi najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  18. U mnie z solą, pieprzem i śmietanka, do tego szczypiorek obowiązkowo :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam i dość często robię w różnej postaci :-)

    OdpowiedzUsuń

Jak już jesteś nie bądź leń, rzuć pod postem choć swój cień. :)