>

czwartek, 26 stycznia 2017

Mielonka drobiowa własnej roboty.





Półki sklepowe uginają się od konserw,
można wybierać, przebierać w puszkach i puszeczkach.
Jednak jeszcze bardziej uginają się półeczki od składu, 
a raczej od tablicy Mendelejewa, która to 
uatrakcyjnia konsumentom takie wyroby. 
Ja osobiście nie jadam, wszystkie dla mnie,
smakują tak samo.  
Jednak jak ktoś lubi i mu smakuje, 
nie widzę problemu, ani też nie robię nagonki.
Każdy robi i je jak lub co mu pasuje, 
ma do tego święte prawo.
Jednak warto czasem się zabawić i zrobić swój wyrób,
który ani nie wymaga wymyślnego sprzętu,
ani też specjalnych umiejętności.





3,5 kg obranego mięsa z udek
łyżka majeranku
2 płaskie łyżki soli
1,5 łyżki czarnego pieprzu
łyżeczka cukru
6 - 8 ząbków czosnku
0,5 szklanki wody
13 słoików 330- 340 mil








Taką ilość gotowego mięsa, uzyskałam z 6 kg udek.
Usuwamy tłuszczu i skórę, oddzielamy mięso od kości.
Kroimy na mniejsze kawałki, aby było łatwiej zmielić.
Tłuszczu nie używamy, ale połowę skór mielimy razem z mięsem
na dość grubych oczkach. 
Trochę tłuszczu jest potrzebne, wszak to nośnik smaku to raz, 
a dwa jak się wygotuje i  ulokuje  na wierzchu,
 to będzie dodatkowo zabezpieczać mięso, przed wyschnięciem.
Później zawsze może go zebrać przed jedzeniem i usunąć.






Do zmielonego mięsa dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek,
przyprawy, wodę i mocno wyrabiamy.
Robimy to naprawdę mocno i energicznie, podobnie jak
przy cieście drożdżowym.
Mięso musi być dobrze wybite , wyklepane, dopieszczone,
aby puściło klej i trzymało się kupy.
Ja tak wyrabiałam co najmniej  dziesięć minut.
Co do przypraw każdy ma ten próg smaku inny, 
a więc proponuję usmażyć niewielkiego kotleta i zobaczyć.
Czy to już ten smak, czy jeszcze?






Nakładamy 3/4 słoika, mocno ubijamy, aby nie było
pustych miejsc, brzegi dokładnie wycieramy czystą ściereczką.
Zakręcamy, ustawiamy w wysokim garnku i dajemy tyle wody,
aby mięso było zakryte.






Wolno podgrzewamy i  tak jak każde weki nie gotujemy, 
ale mają sobie delikatnie mrugać trzy godziny.
Zostawiamy w wodzie, do całkowitego ostygnięcia. 
Jak widać, nie ma żadnej soli peklującej, pektosolu
czy innych konserwantów.






Nie dlatego, że jestem ich zagorzałym wrogiem, 
ale dlatego, że teraz zimą jest to zbyteczne. 
Latem, gdy ciepło oczywiście, trzeba dać, ten konserwant
będzie mniejszym złem niż jad kiełbasiany. 
Nie ma też żelatyny, mięso z udek to same mięśnie,
a do tego dobrze wyrobione po ugotowaniu jest jak skała.
Czyste, pachnące mięsko, 
a że nie jest różowe tylko szare, tzn że nie ma w sobie 
stosu konserwantów.
A kości, też znajdą swoje zastosowanie,  dokładamy mięsa,
gotujemy  i będzie galaretka. 😋






17 komentarzy :

  1. Ja za mielonkami nie przepadam, bo właśnie kojarzą mi się z kiepską jakością (te sklepowe). Jednak taką domową, pyszną to z chęcią bym zjadła. Super pomysł :)
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzisiaj kupiłam kilka plasterkow szynki.Od jakiegoś czasu kupuje na sztuki, aby
    z paniami sprzedawczyniami nie było spięc 😁 Ta kupna szynka jakoś dziwnie "pachnie ".Muszę przejść na domowe wędliny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Robiłam swoje szynki i mięsa, przeszłam czas szału z szynkowarem, później w ruch poszły osłonki barierowe, mówisz że teraz czas powrócić do słoików ? Mielonka brzmi apetycznie, chyba spróbuję z połowy ilości, bo więcej słoików mi nie wejdzie do gara :)
    Dzięki Elu i miłego wekendu, który już za pasem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Smakowicie wygląda :) Uwielbiam domowe wyroby i staram się je sama robić. Dziękuję za przepis, na pewno go wykorzystam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. mój mąż często swego czasu robił, muszę się mu przypomnieć z tematem:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem pierwszy raz u Ciebie ale bardzo mi się podobają przepisy. Właśnie takie domowe, więc zostaję. Lubię wędliny domowe, chociaż u mnie to głównie pieczone. Mam pytanie - jak wyjąć mielonkę ze słoika? Wygląda apetycznie. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A więc witam serdecznie, jest mi niezmiernie miło, że się podoba. :)
      Ja na potrzeby zdjęcia, jakimś cudem znalazłam niewielki prosty ( bez zwężeń i wybrzuszeń słoik) i z niego bardzo łatwo wyszła. Na chwilę zanurzyłam tylko pod strumieniem ciepłej wody.
      W takich standardowych słoikach, będzie trudniej, ona mają na spodzie wypukłość. Chyba że się zrobi w słoikach ( 900 mil) jak ogórki, one są proste, ale nie nakładamy więcej jak 3//4 wysokości. Również pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Nie ma to jak domowy wyrób. Te ze sklepu wszystkie smakują tak samo :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę sobie w końcu kupić maszynkę do mielenia mięsa, bo wciąż odkładam ten zakup, a tu takie smakowitości.

    OdpowiedzUsuń
  9. Eluniu ja daję peklosól bo mięso ma wtedy różowy kolor, co przy dzieciach jest jednak istotne, bo szare uważają za stare lub zepsute ;)
    czytając po drodze komentarze, podpowiem, ze są słoiki nieco mniej niż 0,5l ale lekko rozszerzające sie ku górze i zawsze można na chwilkę włożyć do ciepłej wody, wtedy galaretka popuści:)
    buziaki przesyłam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mój tato robi różne pyszności w słoikach, to jest super rozwiązanie a taka wędlinka na kanapki jest pyszna i zdrowa :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Taką domową mielonkę mogę jeść na bieżąco, chociaż mięsa jem akurat mało. Dla niej zawsze robię wyjątek. Moja mama tworzy podobne wspaniałości w domu. Uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń
  12. taka domowa to smakuje wybornie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Gotowe wędliny mi nie smakują. Robię sama. Piekę mięsa w rękawie w srebrnej folii i robię pasztety. Takiej mielonki nie znałam. Chętnie zrobię, bo miś przepis podoba. No i zawsze to domowy wyrób. Wygląda smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń

Jak już jesteś nie bądź leń, rzuć pod postem choć swój cień. :)