>

sobota, 11 lutego 2017

Pączki, a raczej ich blady zamiennik.








Padło zamówienie, a co w tłusty czwartek
zamiast ciacha skąpanego w tłuszczu, mogłaby pani polecić?
Pierwsze co mi przyszło na myśl to piekarnik, 
jednak jak dla mnie drożdżowy wypiek  to już bułka, a nie pączek.
Postawiłam na parę, jak dla mnie ta forma, bardziej zbliżona do pączków.
A sama Wikipedia mówi.....

,,Pampuchy (pączki/bułki/kluski na parzepyzy (drożdżowe)kluski paroweparzakiparowańceparowcebuchty) – 
rodzaj pączków, klusek, pyz z ciasta drożdżowego gotowane na parze"






Tego pomysłu się uczepiłam i postanowiłam trzymać.
Wiedziałam co zrobię, ale jak to urozmaicić?
Co dodać aby było rekompensatą tego rumianego koloru
i smażonego ciasta?


Ciasto:
0,5 kg mąki pszennej
30 g drożdży
3 łyżki ksylitolu (cukier brzozowy)
2 jajka
4 łyżki oleju
niepełna szklanka mleka (około 200 mil)
kilka kropli wanilii 
szczypta soli
płaska łyżeczka proszku do pieczenia
szklanka mąki do podsypania 


Krem:
400 g gęstego serka
0,5 szklanki adwokata
szklanka mleka w proszku


Polewa:
50 g gorzkiej czekolady
łyżka masła
2 łyżki mleka
łyżeczka oleju
2 łyżki wiórków kokosowych





Wszystkie składniki na ciasto muszą mieć temperaturę pokojową.
Mąkę, sól i proszek przesiewamy razem.
Drożdże rozkruszamy do miski i zasypujemy cukrem,
gdy zaczną się rozpływać dodajemy mleko i mieszamy.
Pod koniec do płynu wbijamy jajka i dokładnie razem łączymy
Następnie partiami dodajemy mąkę i wyrabiamy.
Jest taka niepisana zasada jeśli chodzi o ciasto drożdżowe.
Jeśli dajemy suche składniki do mokrych łatwiej nam zapanować nad konsystencją.
Ponieważ łatwiej ciasto zagęścić niż rozbić. Ten drugi zabieg jest bardzo
ciężki do od odwrócenia i pracochłonny.
Po około pięciu minutach wyrabiania dodajemy olej, 
a gdy przestaje brudzić rękę można dać mu spokój.





Przykrywamy folią lub ściereczką i zostawiamy do wyrośnięcie.
Gdy podwoi swoją objętość, wyrzucamy na blat mocno oprószony mąką, 
rozklepujemy na  placek 2 - 3 cm i za pomocą szklanki
wycinamy krążki, które po lekkim uformowaniu
odkładamy do ponownego wyrośnięcia.





Parujemy partiami pod przykryciem około osiem minut.
Jeśli ktoś ma metalową wkładkę, polecam ją przetrzeć olejem,
nie będą się przyklejać i ładnie odejdą.






Kto nie ma polecam, lnianą ściereczką albo jeszcze lepiej gazę. 
Ciepłe układamy na kratce aby sobie ostygły.





Z tej porcji ciasta wyszło 20 sztuk wykrojonych szklanką.
Serek jakiego ja użyłam jest bardzo gęsty, zwarty i świetnie się nadaje,
do takich wyrobów. Dodajemy alkohol i miksujemy, później
mleko w proszku i gotowe.






Taką masą przekładamy przekrojone ciastka.
Nakładamy porcję i delikatnie wciskamy w powstałe otwory w cieście.






Składniki na polewę rozpuszczamy w kąpieli wodnej,
smarujemy wierzch każdego pączusia, oprószamy wiórkami i gotowe.






Samo ciasto zawiera niewiele cukru, 
nadzienie tyle co z alkoholu i mleka w proszku i zwieńczenie
czyli gorzkawa polewa. 





Niby tej słodyczy niewiele, a jednak w całości jest słodkim przysmakiem.
Najlepsze są następnego dnia, kiedy ciasto drożdżowe
przejdzie wilgocią z nadzienia.
Tylko kto by tyle czekał, aż sobie odleżą swoje? 
Jak one takie dobre i kuszące. 😋




15 komentarzy :

  1. hehe, o pączkach przygotowanych na parze jeszcze nie słyszałam:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to nie ja byłam pierwsza w pączkach na parze , pierwsza była Wikipedia. ;)

      Usuń
  2. Bardzo lubię pampuchy. Twoje pączusie przedstawiają się bardzo smacznie i o wiele ''zdrowiej'' :) niż te tradycyjne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam takie kluchy na parze, zawsze robię z marmoladą, zatem wielkie dzięki za inspirację,walne na nie lukier i mam dietetyczne pączusie :)
    Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
  4. akurat nie lubię pączków ociekających tłuszczem, a zamienniki to już wg mnie nie pączek.

    OdpowiedzUsuń
  5. No to mnie całkowicie zaskoczyłaś, jestem ciekawa jak smakują bo wyglądają pysznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pampuchy! U mnie w domu nie używa się tej nazwy, choć w sumie to nie wiem czemu. Jakoś opisowo sobie zawsze radzimy, ale i tak wszyscy wiedzą o co chodzi. Pyszności. Bardzo lubię. Mają coś w sobie! Pozdrowionka cieplutkie! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. jak pączki to tylko te smażone, ale rozumiem, że są osoby które sa na różnych dietach;)
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla kogo Reniu, są ludzie którzy nie mogą smażonego, choć bardzo lubią drożdżowe przysmaki. Taka propozycja jest dla nich znakomitą alternatywą. Buziole

      Usuń
  8. Fajny pomysł! Podoba mi się. Świetny zamiennik dla tłustych pączków :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudo! i jak ja mam schudnąć, tu się tyje nawet od patrzenia:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. W naszych okolicach są to pyzy i też bardzo chętnie babcia robiła je na tłusty czwartek nadziewając domową konfiturą. Dla nas taki przepis jest świetną alternatywą dla ociekających tłuszczem bułek :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetnie wyglądają :) Zawsze obiecuję sobie, że w końcu przygotuję takie drożdżowe parowańce i tak odkładam na później.

    OdpowiedzUsuń
  12. Super wyglądają chyba, aż się skuszę i jutro je zrobię! Dzisiaj sama zrobiłam małe słodkości :)
    http://lebbrosso.blogspot.com/2017/02/kruche-ciasteczka-korzenne.html

    OdpowiedzUsuń

Jak już jesteś nie bądź leń, rzuć pod postem choć swój cień. :)