>

czwartek, 2 marca 2017

,,Gdybym tylko schudła'' - E. Lange i M. Sadkowska.

Niby na co dzień  jesteśmy poukładani, czasem wręcz pedantyczni,
a jak się zagłębić w  myśli to mamy tam jeden wielki śmietnik.
Każdy bez wyjątku jest posiadaczem takiego zbiorowiska.
Nawrzucał tam sobie różnych bzdur na swój temat,
albo pozwolił aby inni nawrzucali i patrzy na siebie, przez ich pryzmat.
Nie robimy z nimi porządku, nie wyrzucamy, nie sprzątamy,
tylko  pielęgnujemy, a one sobie kisną, gniją 
i zatruwają nas od środka.
Chodzimy tacy skwaszeni,  z niskim poczuciem własnej wartości
i szukamy winnego, ofiary na którą zrzucimy wszelakie obciążenia.





Prawdziwą karmą - nawozem dla nich są wszelakie reklamy:
zdolnych, pięknych, bogatych i zgrabnych ludzi.
Myślimy wtedy o sobie... jacy to jesteśmy słabi, nieudolni,
mało kreatywni i oczywiście niezgrabni.
Przecież ...,, Gdybym tylko schudła '' moje problemy,
niepowodzenia odeszłyby w zapomnienie.
  




Psychodietetyczka Elżbieta Lange
i dziennikarka Marta Sadkowska napisały wspólnie poradnik
dla kobiet, które się wciąż odchudzają.
I tak skaczą się od jednego sposobu na idealną sylwetkę
do drugiego, obijając się w międzyczasie o zachwyt, 
efekt jojo by znów wpaść w ramiona kolejnej diety cud.
Efektem czego jest błędne koło,
 które  nie prowadzi do niczego dobrego, jest tylko:
frustracja, rozżalenie i  rozwalony metabolizm.
A trzeba wiedzieć, że każde kolejne odchudzanie przebiega trudniej.
Ponieważ nie dość, że katujemy siebie psychicznie,
to jeszcze hartujemy organizm przeróżnymi dietami i robi się 
coraz bardziej oporny na wszelakie zmiany.
Panie poruszają w książce bardzo wiele ważnych kwestii,
od tego jak się przygotować do odchudzania.
Jakich błędów nie popełniać, co jeść, jak jeść i kiedy
aby nie chodzić głodnym, a mimo to chudnąć.
Ponieważ, aby chudnąć trzeba jeść,
głodzenie się, nie jest niczym dobrym, to właśnie restrykcyjne diety,
są winne za nasze niepowodzenia.
A przy tym i my sami, że jesteśmy tak naiwni iż w nie wierzymy.
Wszystkie zmiany zaczynają się w głowie.
Odpowiednie cyferki na wadze nie sprawią, że będziemy szczęśliwsi,
mądrzejsi, bardziej lubiani, lepsi dla siebie i ludzi. 
To tylko utopia, iluzja, oszukiwanie samego siebie i szukanie 
usprawiedliwienia dla tego co nas dołuje i z czego nie jesteśmy zadowoleni.
Idzie wiosna, a z nią wiosenne porządki, zróbmy też takowe w głowie,
życie jest zbyt krótkie aby nie marnować na diety,
ale także zbyt cenne aby je zatruwać niezdrowym jedzeniem i złymi myślami.
A we wszystkim jak zawsze wskazany umiar.
 Poradnik pozwoli nam zrozumieć niektóre zagadnienia,
nie tylko z ludzkiej psychiki, ale także z zasad zdrowej diety.
Podpowie jak się polubić, jak patrzeć na siebie
przychylnym okiem.
Przecież jeśli sami się nie będziemy lubić i szanować,
to i inni będą nas traktować - postrzegać tak samo.
A to wszystko jest do zrobienia,
potrzebne tylko dobre chęci, pozytywne nastawienie
i  poradnik, który nie tylko jest zbiorem rad,
ale także masą przykładów  na żywym człowieku.
Czyli o  kobietach takich jak My. 😊





5 komentarzy :

  1. Nie chudnę, a nawet tyję:-))))ale na pewno jestem szczęśliwa...

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem powinno uświadamiać się - zwłaszcza bardzo młodych ludzi, szczególnie płci pięknej - że świat nie jest taki jak pokazują gazety, telewizja i wyimaginowane zdjęcia na Instagramie. Nie wszystkie kobiety noszą rozmiar 0. Nie byłoby tylu chorób cywilizacyjnych jak anoreksja, bulimia, ortoreksja. To prawda - żeby schudnąć, trzeba jeść!
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. u mnie waga stoi i kompletnie nic się nie rusza już mam niezłego nerwa...

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo często nasi mężowie/partnerzy akceptują nas takimi jakimi jesteśmy, ale to my szukamy w sobie wad, pragniemy być idealne. Tylko po co? Ano po to aby wpasować się w schemat, który media kreują pokazując nam ,,piękno" w postaci wychudzonych kobiet.

    OdpowiedzUsuń

Jak już jesteś nie bądź leń, rzuć pod postem choć swój cień. :)