>

sobota, 8 kwietnia 2017

Kotlety pożarskie vel Pożarskiego czyli drobiowy mielony z kostką.

Mielony z kością





Kilka razy przymierzałam się do publikacji,
jednak zawsze powstrzymywała mnie, niedostateczna
wiedza na temat jego historii.
Jedne źródła donoszą, że tak chciano ugościć cara Mikołaja I,
inne że to biedny francuski podróżnik, który nie miał
czym zapłacić Pożarskim za nocleg,
miał im zdradzić przepis na kotlet drobiowy, który uczyni z nich bogaczy.
Fakt, kotlet przeszedł do historii,
jednak jakoś ta historia mi nie pasuje, taki biedny był, 
a posiadał tak znakomite pomysły? 😖
Nie wiemy do końca jak było naprawdę, jednak mnie 
przekonuje ta wersja.






W miejscowości Torżok mieszkał z rodziną nijaki Pożarski,
gdzie wspólnie z żoną prowadzili karczmę.
Pewnego dnia, przejeżdżał przez miejscowość car Mikołaj I,
który wstąpił do nich na posiłek.
Biedni ludzie nie byli  przygotowani na podjęcie tak zacnego gościa,
jednak żona właściciela postanowiła improwizować.
Ze ścinków mięsa ( zwłaszcza kurzego),
zrobiła masę, doprawiła tym co miała.
Zatopiła w niej kość z nogi ( kury), całość formując na wzór
kurzego udka i usmażyła w panierce.
Oszukana sztuka mięsa, tak posmakowała carowi 
iż kazał ją włączyć do dworskiego meni.
Sam Puszkin pisał tak o kotlecie:





„W międzyczasie zjedz po drodze
Kotlet Pożarskiego (właśnie kotlet)
Jedź do Torżku, spróbuj proszę,
Nie ma nic lepszego”


I tyle historii, jaka ona była naprawdę, nikt chyba tak do końca nie wie.
Przepis rozniósł się po świecie i nadal cieszy się popularnością.
Doczekał się różnych modernizacji, 
ja jednak oprę się na tej pierwotnej, podstawowej.

0,5 kg mięsa z udek kurczaka
mała bułeczka ( kajzerka)
2 jajka
sól i pieprz do smaku
łyżka śmietany
3 łyżki masła
bułka tarta




Mięso jak na okrawki było drobno krojone,
kto chce może zmielić, dodajemy namoczoną wcześniej bułkę,
żółtka, śmietanę i roztopione masło .






Doprawiamy do smaku, jeśli zajdzie potrzeba można dodać
bułki tartej aby zagęścić masę.
Na koniec dodajemy pianę z dwóch jajek, delikatnie mieszamy.
Tak mówi stary przepis, ja  dałam całe jajko, bez piany,
dodałam też łyżkę suszonej cebuli, nadała ciekawego smaku.
Formujemy owalne kotleciki, w środek wciskamy kostkę.
Panierujemy  bułce tartej, obsmażamy na maśle.
Gdy się lekko zrumienię obracamy, podsmażamy kilka minut
i podlewamy odrobiną wody.
Przykrywamy i dusimy około dziesięciu minut.
Dwa zrobiłam z kością, muszę przyznać,
że wyglądały komicznie, jak na mielone. Natomiast z reszty,
zrobiłam kilka małych kotlecików .



Mielony drobiowy



Pewnie te pani Pożarskiej wyglądały dużo lepiej, skoro się
sam car dał na nie skusić. 😋
Kotlety są naprawdę smaczne, delikatne, soczyste.
I znów muszę napisać, że zachwyty na temat kurzego cycka
są nieuzasadnione. Udka, mają więcej walorów smakowych.
Mają tylko taką małą wadę,
trzeba się pobawić z łuskaniem kości,
ale z nich można zrobić zupę i nic się nie zmarnuje. 




15 komentarzy :

  1. Bardzo lubię - smak mojego dzieciństwa :) Moja babcie podobne robiła i zajadaliśmy się nimi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Elu jak zwykle sięgnęłaś do historii dania, co bardzo cenię i podziwiam. Kotlety są pyszne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No proszę, a ja się cyckami zajadałam:-) teraz przejdę na udka:-))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa nazwa i ciekawe wykonanie ;) Nie widziałyśmy jeszcze tak przygotowanego kotleta ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. u mnie bez kostki, jakoś nie chce mi sie tak bawić:)
    a mnie sie wydaję, że często bieda kuchnia jest fajniejsza, bo trzeba się było nieźle nagłowić żeby coś przygotować, to może i z tym biedakiem jest sens?:)
    buziaki niedzielne

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja akurat za mięsem mielonym nie przepadam, ale myślę, że moja rodzinka byłaby zachwycona, bo oni uwielbiają tego typu kotlety :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No takiego kotlecika to ja rozumiem! Wspaniały :) Z chęcią wykorzystam ten przepis niebawem. Ale jeszcze bardzie kusi mnie w wersji z opiekanymi ziemniaczkami (ostatnio mam na nie "fazę"). Rewelacja! Bardzo chciałabym skosztować :)
    Pozdrowionka niedzielne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Robię mielone drobiowe, jednak nie wiedziałam, że są to "Kotlety pożarskie".
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dawno nie robiłam, trzeba będzie to nadrobić :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. A to niespodzianka !! Kotlecik wygląda bardzo apetycznie!!
    Eluniu, pięknie udekorowałaś talerz !! Bardzo lubię gdy na talerzu jest kolorowo !
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Takie kotleciki uwielbiam Elu. Pyszności :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo lubię takie kotleciki, pamiętam jak moja mama je często robiła :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawa historia,takich kotletów nie jadłam.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń

Jak już jesteś nie bądź leń, rzuć pod postem choć swój cień. :)