Rosołek z gąsek, czyli kulinarna uczta na Mazowszu.




Gąski



Za oknem piękna zima, a więc postanowiłam
trochę ocieplić klimat i opublikować coś pachnącego
latem czy też bardziej jesienią. 🙄
Będą w gościnie na Mazowszu zostałam poczęstowana,
że tak powiem czymś ( jak dla mnie) bardzo regionalnym
i jeszcze bardziej oryginalnym.
Nie ukrywam, że widząc przygotowania i skład,
byłam bardzo zdystansowana,
jak grzyby bardzo lubię, tak reszta jakoś mi do siebie nie pasowała.
Postanowiłam jednak dać szansę i poczekać
na efekt końcowy.
Nie ukrywam, że jestem straszna zgaga jeśli chodzi 
o jedzenie i wielu rzeczy lub połączeń nie lubię.
W tym wypadku patrzyłam i miałam obawy...czy ja aby dam radę
to zjeść? 🤔




3 podwójne żeberka wędzone
30 - 40 dkg grzybów gąski ( siwe)
włoszczyzna
cebula
kawałek słoniny
kilka ziemniaków
3 liście laurowe
kilka kulek ziela ang.
10- 15 kulek kolorowego pieprzu
łyżka gorczycy
sól i pieprz do smaku
natka pietruszki
koperek



Rosołek z gąsek



Żeberka gotujemy z włoszczyzną i przyprawami około 30 minut.
Dodajemy gąski i wolno gotujemy aż będą miękkie,
a raczej takie na ząb, jak to się mówi po naszemu.






Miękkie, ale w czasie jedzenia trzeba je czuć pod zębami,
a nie aby się rozpadały. Doprawiamy do smaku.





Wytapiamy słoninę, cebulę kroimy w piórka
i lekko podsmażamy ( ma być tylko zeszklona i al dente)
razem ze skwarkami.
Ugotowane osobno ziemniaki, podajemy na oddzielnym
talerzu posypane  koperkiem, okraszone cebulą ze skwarkami.






W drugim naczyniu serwujemy rosołek  także z cebulą 
i natką pietruszki.





A teraz moje wnioski, naprawdę byłam pełna obaw.
Jednak czym więcej było gotowania,
tym piękniej pachniało.
Fakt, Szef Kuchni mocno zmodernizował
lokalny, postny przepis i dopasował do swoich upodobań kulinarnych.
Zrobił to znakomicie,  smakowało rewelacyjnie.
Grzyby były przepyszne, było ich tak dużo,
że nawet nie przeszkadzała mi obecność sporej ilości cebuli,
której tak naprawdę nie cierpię w takiej postaci. 😀
W tym daniu wtopiła się w całość i była dodatkiem,
nawet bardzo wskazanym.
Przyznaję szczerze nie jest łatwo mnie zaskoczyć 
jakąś potrawą czy smakiem.
W tym przypadku może nawet nie dałam po sobie tego poznać,
ale byłam  pod wielkim wrażeniem.
Reasumując, odniosę się do słów Wielkiego Mistrza Kuchni
Joela Robuchon, który ( tak na marginesie) jak ja urodził się 7 kwietnia. 😎
Powiedział On kiedyś: 

Im prostsze jedzenie, tym bardziej może być wyjątkowe. 

W tym wypadku, prosty, regionalny przepis, kiedyś tylko dla biednych i zapracowanych ludzi.
 Dziś można go nazwać małym arcydziełem.










Komentarze

  1. Znam tą potrawę, jako wnuk Mazowszanki jadałem będąc u babci na wykopkach. W przerwie między zbieraniem ziemniaków, biegliśmy do lasu nazbierać gąsek.
    Ach co to były za czasy. Dziękuję za tę sentymentalną wycieczkę w przeszłość. :-)
    Wierny czytelnik Karol

    OdpowiedzUsuń
  2. Musi smakować cudnie! Jak tylko złapię gdzieś gąski to na pewno wypróbuję! Pozdrawiam ciepło! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W 2019 jestem zdecydowaną fanką zup! Ale bym takowy rosołek zjadła.
    Wygląda wspaniale i na pewno jest przepyszny.
    Pozdrawiam serdecznie, zaginiona Megly ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas też gotuje się podobną zupę, wszystko za sprawą babci która przed wojną przybyła do Małopolski z okolic Wyszkowa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Idealna zupa na obecną aurę :) Taki rosołek świetnie przyśpiesza leczenie przeziębienia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Brzmi smakowicie, chetnie bym skosztowała

    OdpowiedzUsuń
  7. chyba bym sie nie zastanawiała, bo i wędzone i grzybki lubię;) a tej zupki nie znam
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  8. Ostatnio polubiłyśmy rosoły :) Co prawda wege ale jest progres :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jak już jesteś nie bądź leń, rzuć pod postem choć swój cień. :)