Obserwuj bloga przez email

ryba
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryba. Pokaż wszystkie posty
Pyszne kotlety rybne

Pyszne kotlety rybne


Kotlety




Przepis na kotlety przywiozłam z wycieczki w góry.
Wszyscy jedli oscypki i różne takie, a mnie zaciekawiły
kotlety z wędzonej makreli i gdy tylko postawiono
je przede mną, wiedziałam że to był dobry wybór.
Niezwykle aromatyczne, delikatne i sycące.
Na pewno to wina składu, ale dzięki temu
wystarczy je podać z surówką i mamy pełen obiad.



100 g półtłustego twarogu
250 g ugotowanych ziemniaków
łyżeczka skórki otartej z cytryny
łyżka soku
300 g wędzonej makreli
jajko
2 łyżki natki pietruszki lub koperku
sól i pieprz do smaku
bułka tarta
olej do smażenia



Kotlety rybne



Zimne ziemniaki przeciskamy przez praskę,
dodajemy pokruszony twaróg, obraną z ości makrelę
i twaróg. Dokładnie wyrabiamy, można sobie pomóc
rozgniatając widelcem. 

Dodajemy resztę składników, doprawiamy solą i pieprzem.
Na koniec dodajemy jajko i 2 - 3 łyżki bułki tartej.
Wszystko zależy od konsystencji twarogu i rodzaju ziemniaków.
Przed smażeniem, warto zrobić próbę jednego kotleta,
jeśli masa będzie zbyt rzadka należy dodać jeszcze bułki.
Formujemy kotlety, obtaczamy w bułce i smażymy na rumiano.
I własnego doświadczenia mogę polecić,
mniejsze kotlety a bardziej pękate, niż takie płaskie.
Dużo łatwiej się je obraca. 






Byłam wielce zaskoczona smakiem,
choć nie jestem fanką wędzonych ryb, tak te kotlety 
wyjątkowo mi smakowały.
Wystarczy do tego zrobić surówkę i mamy pyszny obiad.
Smacznego 😊

Inne moje dania bezmięsne ---- >  TU




Postne klopsiki rybne

Postne klopsiki rybne

Klopsiki



Prosty przepis dla tych, którym znudziła
się już smażona ryba, a nie chcą z niej rezygnować .
Klopsiki robi się bardzo szybko, wystarczy blender
i kawałek rondla. 😊



0,5 kg filetów rybnych
cebula
jajko
płaska łyżeczka soli
0,5 łyżeczki czarnego pieprzu
łyżka soku z cytryny
łyżka otartej skórki
2 - 3 łyżki bułki tartej


Oraz:
litr rosołu albo wody z przyprawami
liść laurowy
kilka kulek ziela angielskiego
szczypta soli


Post


Rozmrożoną rybę i wszystkie składniki na klopsiki
miksujemy razem, albo blendujemy.
Aby skrócić czas miksowania, cebulę kroimy na ćwiartki,
albo i jeszcze drobniej.
Kto nie chce bułki tartej, może dodać manny,
 jeszcze  lepiej się sprawdza.
Rosół lub wodę z dodatkiem przypraw i warzyw
jak do zupy  doprowadzamy do wrzenia.
Ja wykorzystałam bulionetkę ----  >   TU .




Formujemy niewielkie klopsiki
i bardzo wolno gotujemy ( ma mrugać),
 około 20 minut, kilka razy delikatnie obracając.




Klopsiki mają bardzo fajną strukturę, 
są inne w smaku niż smażona ryba i na pewno zdrowsze.
Podajemy z czym kto lubi, fajnie smakują z grzankami
zrobionymi z domowego chleba. 
Smacznego. 😊






Karp bez posmaku i zapachu mułu, soczysty i delikatny z piekarnika.

Karp bez posmaku i zapachu mułu, soczysty i delikatny z piekarnika.


Karp bez posmaku mułu


Karp, ryba goszcząca na najzacniejszych stołach.
Źle zrobiony śmierdzi okrutnie i jest w ogóle niezjadliwy.
Jest wiele szkół doskonalenia tej szlachetnej ryby,
jednak jak życie pokazuje...nie każdy ma ten sam poziom
wyczulenia na smrodek.
Co jednym w ogóle nie przeszkadza, dla innych
jest wręcz niedopuszczalne.
W moim mniemaniu, zjedzenie dobrego karpia 
graniczy z cudem. 😋


3 filety z karpia ( około 0,5 kg)
kilka suszonych borowików
łyżeczka tymianku
gwiazdka anyżu
pół gałki muszkatołowej 
łyżka majeranku
łyżeczka czarnego kuminu 
łyżeczka pieprzu ziołowego
0,5 łyżeczki pieprzu cytrynowego
2 łyżki sezamu
łyżeczka czosnku suszonego
łyżka prażonej cebuli



Sałatka:
garść rukoli
garść roszponki 
łyżka oleju z suszonych pomidorów
łyżka siekanej bazylii
tyle samo natki
2 łyżki prażonej cebuli
sól i pieprz do smaku


Oraz:
masło
papier do pieczenia


Karp z piekarnika



Wszystkie zioła i przyprawy ucieramy w moździerzu.





Czystego, osuszonego karpia nacieramy mieszanką,
układamy w szczelnie zamykanym naczyniu 
i odstawiamy do lodówki na dobę i zapominamy o nim.





Blachę do pieczenia wykładamy papierem,
układamy filety, posypujemy wiórkami masła.




Wstawiamy do nagrzanego piekarnika ( 190 stopni)
i pieczemy około 15 - 18 minut.


Karp z piekarnika

Podjemy zaraz po upieczeniu, razem z sałatą.
Ważne aby ryby nie przetrzymać i nie wysuszyć,
ma być lekko przypieczona, soczysta i delikatna.
I taka jest w tym wydaniu, a do tego nic, a nic nie strąci mułem.
Gdybym nie wiedziała, że to karp poznałabym 
jedynie po strukturze i konsystencji mięsa.
W takim wydaniu zadowoli niejedno wybredne podniebienie,
a do tego nie obciąży nas zbędnymi kaloriami. 😎


Fit potrawy na wigilię.




Halibut w panierce bez soli, czyli ryba dla wymagających..

Halibut w panierce bez soli, czyli ryba dla wymagających..





Halibut z cytryną i pieprzem


Ryby, choć wiemy o ich walorach,
bogactwie, wielu możliwościach to i tak wciąż ich za mało jemy.
Ja wiem...te lepsze odstraszając ceną,
ale czy dwie porcje tygodniowo to tak wiele?
Czy aż tak zrujnują nasz budżet?
Przecież mięso też kosztuje, chyba że chodzi o upodobania smakowe?😉
Wiem co piszę, sama nie jestem ich fanką,
ale ich walory, forma podania, zachęta coraz bardziej do mnie przemawiają.
I może nie będzie to jakiś mój numer jeden,
ale są na najlepszej drodze aby stanąć na podium. 😋






halibut
jajko
0,5 cytryny
czarny pieprz
domowa bułka tarta
dobry olej do smażenia
ręczniki papierowe 






Do jajka dojemy łyżkę soku z cytryny i całą otartą skórkę,
dość spora ilość czarnego pieprzu, nada charakteru tej delikatnej rybce.
Cytryna i pieprz to ulubieńcy wszystkich ryb, 
ale w tych bardziej wytwornych robią dobrą robotę.
Doskonale marynują, co sprawia, że zapominamy o soli.
Każdą porcję obtaczamy dokładnie w jajku
i odstawiamy na około 30 minut ( minimum).
Później w bułkę tartą i smażymy na niewielkiej ilości oleju.
Po usmażeniu, osuszamy ręcznikami i gotowe.
Najlepiej podać z surówką, fasolką lub innym fajnym dodatkiem.





Halibut wśród ryb lokuje się bardzo wysoko,
poza delikatnym smakiem, ma także bardzo mało ości.
Ten flądrowaty - głębinowy ma bardzo dużo  białka, 
więcej niż łosoś czy pstrąg.
Dlatego, że jest chudą rybą, ma o połowę mniej kalorii
niż królujący łosoś.
Poza białkiem to bogactwo potasu, fosforu i selenu.





UP

Dorsz z natką pietruszki bez soli, czyli ryba z piekarnika.

Dorsz z natką pietruszki bez soli, czyli ryba z piekarnika.

Dorsz, natka i cytryna



Nie będę ściemniać, najlepiej smakuje mi
ryba w panierce, wiem.... ile to kalorii, ile tłuszczu.
Jednak ten smak, ten aromat...
pysznej, chrupiącej rybki w domowej bułce tartej, z nutą
cytryny rozgrzesza mnie z wszystkiego. 😊
Prawda jest taka, że choć czasem tak też jadam, to jednak nie za często.
Przecież taka sztuka z piekarnika też jest bardzo smaczna
i choć nie chrupie to jest pyszna, soczysta i aromatyczna.
Otóż to...co jest w tym chrupaniu, że je tak lubimy?🤔
Ja mam jeszcze taką korbę na punkcie kruchego ciasta,
gdy chrupiące,  delikatne, wręcz sypkie to normalnie
nic lepszego być nie może.
Żadne tam kremy, biszkopty czy torty,
kruche, które się kruszy i wszędzie wpada.🙄


Dorsz z piekarnika






spory filet dorsza
cytryna
2 łyżki natki pietruszki
trochę masła
czarny pieprz świeżo mielony 
papier do pieczenia





Dorsz, samo zdrowie




Filet osuszamy papierowymi ręcznikami.
Czy to ryba czy inne mięso, 
należy dokładnie usunąć wodę z powierzchni.
Ponieważ woda utrudnia przenikanie przypraw, aromatów
do środka mięsa, robi coś w rodzaju osłony,
której należy się pozbyć.
Filet kroimy na porcje, skrapiamy sokiem z cytryny,
oprószamy otartą skórką, pieprzem i posypujemy natką.
Papier nacieramy masłem ( miejsca gdzie będzie ryba)
kładziemy  przyprawioną do spodu.
To samo robimy z górną stroną, dodatkowo na wierzch dajemy
po kilka wiórków masła.
 Odstawiamy na około 30 minut aby się zamarynowało.
Aby kumulacja smaków była większa, można przykryć talerzem,
folią, co tam kto ma pod ręką.




Obiad




Wstawiamy do nagrzanego piekarnika ( 200 stopni) na około
20 minut lub do momentu aż nam się ładnie zrumieni.
Oczywiście najlepiej smakuje z ziemniakami z wody i koperkiem,
ale można podać z czym się chce, albo zjeść  bez niczego,
Cytryna, świeżo mielony pieprz, przypieczona natka,
która swoją drogą daje fajnego smaczku,
sprawiają, że nic a nic nie brakuje jej soli.
Chyba, że ktoś jest  wielkim solnym fanem, to wtedy może sobie doprawić. 😊



Dorsz z cytryną i pieprzem.


Dorsz i pieczone ziemniaki, czyli pomysł na smaczny, prosty obiad.

Dorsz i pieczone ziemniaki, czyli pomysł na smaczny, prosty obiad.


Szybki smaczny obiad





Nigdy nie byłam specjalną fanką ryb ( choć ostatnio mi się zmienia),
jeszcze te morskie jadałam sporadycznie, ale już te 
ze słodkiej wody vel hodowlane, ciężko przechodzą mi przez gardło.
Wiele osób próbowało mnie przekonać,
twierdzili, że ich ryba jest wyjątkowa i na pewno nie wyczuję,
tego charakterystycznego smaczku, a jednak....
Raz więcej, raz mniej czuję smak kałuży, nic na to nie poradzę,
że jestem taka wybredna zgaga.😊
Dlatego dziś pomysł na prosty, smaczny i dość szybki obiad,
z dorszem w roli głównej.


dorsz
jajko
czarny pieprz
łyżka skórki otartej z cytryny
łyżeczka soku z cytryny
bułka tarta
tłuszcz do smażenia
sól
ręcznik papierowy


Oraz:
kilka ziemniaków
łyżka oleju
czosnek staropolski
papier do pieczenia



Pieczone ziemniaki



Każdy kawałek ryby dokładnie osuszamy papierowym ręcznikiem.
Każdą porcję nacieramy skórką i czarnym pieprzem,
odkładamy na co najmniej 30 minut aby się ładnie zamarynowało.






Maczamy w rozmąconym jajku, posypujemy bułką i
smażymy na złoty kolor.
Należy uważać, aby zbyt długo nie trzymać na patelni 
i nie wysuszyć dodatkowo już suchej ryby.
Usmażoną układamy na ręczniku i dajemy jej chwilę aby odpoczęła.
Solimy przed podaniem, albo każdy sobie dosala według potrzeb.
Sama często mocniej doprawiam i zjadam bez soli.
U mnie w czasie gdy marynuje się ryba, szykowane są ziemniaczki.
Obrane i czyste, osuszam na papierowym ręczniku,
przekładam do garnka lub większej miski.
Polewam olejem i delikatnie je podrzucając pozwalam im się 
pokryć olejem, później to samo robię z czosnkiem.




Każda sztuka jest ładnie pokryta tłuszczem i przyprawą.
Piekę w 220 stopniach aż się zrumienią i są miękkie.
Tak sobie radzę ze starymi ziemniakami, gdy już ich smak
pozostawia wiele do życzenia, a nowe choć dostępne,
jak dla mnie nie są jeszcze zjadliwe. 😁




Placki ziemniaczane z łososiem, czyli jak z prostej potrawy zrobić coś wyjątkowego.

Placki ziemniaczane z łososiem, czyli jak z prostej potrawy zrobić coś wyjątkowego.

Placki z  łososiem




Ziemniaki, nasze ukochane,
tanie, smaczne i dają wiele możliwości,
smacznych i wyjątkowych potraw.
Jedną z nich, a dla mnie  po pieczonych z piekarnika,
to kolejna lokata na podium są
placki ziemniaczane.😁


Placki:
kg ziemniaków
cebula
dwa jajka
sól i pieprz do smaku

Oraz:
200 g dobrej jakości serka
2 ząbki czosnku
szczypta cayenne
2 łyżki koperku
sól do smaku
łosoś
natka pietruszki





Kiedyś mówiąc o jakimś przepisie powiedziałam...a placki
to każdy wie jak się robi.. 
I wtedy upomniał mnie pewien Pan, że to nie jest wcale
takie pewne, że każdy wie.
Był on kucharzem z zawodu i zamiłowania,
wiele lat spędził na morzu,
a później prowadził własny lokal.
Opowiadał, że gdy sprawdzał kandydata na nowego pracownika,
testował ich właśnie na tych prostych potrawach.
I to właśnie większość wykładała się na plackach ziemniaczanych.
Czym ktoś bardziej brylował, 
że zna światowe kuchnie, tym mniej znał podstaw.
Ludzie czasem robią za dobrze i przesadzają,
a placki to tylko: ziemniaki, jajka,
cebula, sól i pieprz.
Wszystko inne to już indywidualne dodatki.
I jeszcze jedno...
Placki ziemniaczane to potrawa bezglutenowa.





Zaczynamy od przygotowania serka.
Dodajemy rozgnieciony czosnek, posiekany koperek,
doprawiamy do smaku.
Ziemniaki ścieramy na drobnych oczkach,
przekładamy na sito i dokładnie odsączamy.
Delikatnie zlewamy wodę,
a osiadłą na spodzie skrobię przekładamy do masy ziemniaczanej.
Dodajemy startą cebulę, jajka
i doprawiamy do smaku sola i pieprzem.
Na niewielkiej ilości tłuszczu smażymy małe placuszki,
takie z łyżki ciasta, aby bardziej były chrupiące niż treściwe.
Po lekkim ostudzeniu, na każdy placek 
nakładamy porcję serka, na wierzch pasek łososia
i mała dekoracja czymś zielonym.
I tym sposobem mamy smaczny, efektowny posiłek.😊





Cytrynowy mintaj.

Cytrynowy mintaj.







       Po kilku dniach upałów, było kilka dni deszczowych, a nawet ulewnych. A teraz jest….tak sobie, wymarzona pogoda na rozwój grzybni w lesie. Może i nastąpi pierwszy wysyp? Nie ukrywam, że bym się bardzo z tego ucieszyła. 
Były grzyby, teraz ryby. Pewnie każdemu się przytrafiło kupić rybę która…. była niefajnie pachniała. I co wtedy z tym fantem zrobić? Wystarczy dobrze doprawić i po marynować godzinę, a będzie jak nowa. 

  • 3 filety z mintaja
  • 2 jajka
  • 2 łyżki skórki otartej z cytryny
  • łyżeczka soku z cytryny
  • 0,5 łyżeczki czarnego pieprzu
  • 1/3 łyżeczki soli
  • bułka tarta
  • olej do smażenia
  • papierowe ręczniki do osuszania




Do naczynia wbijamy jajka, dodajemy sól, pieprz, sok i łyżkę skórki z cytryny, dokładnie mieszamy.
Filety lekko odciskamy z nadmiaru wody, przecinamy na pół i namaczamy a jajkach z przyprawami. Zostawiamy na około 30 – 60  minut, następnie obtaczamy w tartej bułce. Na patelni rozgrzewamy olej, smażymy ryby na rumiano z obu stron.
Układamy na papierowych ręcznikach i osuszamy z nadmiaru tłuszczu.
Przed podaniem posypujemy resztą skórki. Ryba bardzo lubi towarzystwo cytryny i pieprzu, czarnego grubo mielonego, albo pieprzu i koperku. Te dwa połączenia są bardzo prostymi, a zarazem bardzo efektownymi. Ryba smakuje naprawdę wybornie.





Mintaj w migdałach.

Mintaj w migdałach.





Te osoby które do mnie zaglądają zapewne wiedzą, że wielu rzeczy nie lubię. I długa by to była lista, jednak dziś skupimy się na…rybach. Nie lubię karpia, jest to ( dla mnie ) paskudna ryba, pod względem smaku i struktury mięsa. I tu pewnie każdy smakosz  pomyśli sobie…a dobrze przygotowany to jest miodzio. Próbowałam pod wieloma postaciami, od wielu kucharzy i mistrzów patelni. I byli tacy którzy twierdzili, że tak mi go przemycą iż nie poznam. Guzik prawda, tylko coś wjechało na stół, nie wiedziałam jeszcze co to, a już mi trąciło. Cóż…może powinnam zostać kiperem, ale ci głównie smakują alkohole, a za tymi też nie przepadam.  Reasumując…nie lubię i nie znoszę jak mi się go wciska..a zjedz bo taki dobry. Zaraz mi rośnie w gardle gula i mam ochotę wstać od stołu, jednak nauczyłam się te zachwyty ignorować i udawać że gościa nie ma na stole. Szanuję to, że ktoś lubi i nie przeszkadza mi, że jest jedzony w mojej obecności. Ale litości…na siłę to się szafę przesuwa, a nie celebruje tradycję.  Dlatego dziś coś dla takich smakoszy jak ja, choć nie tylko…
  • 3 kostki mintaja
  • łyżka skórki otartej z cytryny
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • jedno duże jajko
  • 100 g płatków migdałów
  • 2 łyżki masła
  • sól i czarny pieprz do smaku
  • 2 szklanki wody
  • łyżka soli



W naczyniu rozprowadzamy łyżkę soli w dwóch szklankach wody. W takim płynie zanurzamy( około 10 min) zmarzniętą kostkę, to nam zagwarantuje, że kostka nam się nie rozpadnie.
Do głębokiego talerza wbijamy jajko, dodajemy sól, pieprz skórkę i sok z cytryny, dokładnie mieszamy. Należy pamiętać, że ryby morskie lubią pieprz, a więc trzeba dać go więcej.
Na płytki talerz wysypujemy migdały. Kostkę odcedzamy z wody, lekko osuszamy papierowym ręcznikiem i panierujemy. Najpierw w jajku, a później w migdałach.
Smażymy na rozgrzanym maśle, aż migdały się zarumienią. Rybka jest lekko cytrynowa i ma chrupiącą panierkę.
Trzeba uważać przy przewracaniu, w płatkach jest delikatniejszy niż w bułce.




Copyright © Dieta Moja Pasja , Blogger