Obserwuj bloga przez email

warzywa
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywa. Pokaż wszystkie posty
Domowa bulionetka, prosty sposób na wykorzystanie...

Domowa bulionetka, prosty sposób na wykorzystanie...

W ten prosty sposób uzyskujemy
bazę do  potraw, nic nie marnując,
ani też nie gotując specjalnych wywarów.
Zbyt wiele rzeczy w naszej kuchni się marnuje,
a my wiecznie zabiegani sięgamy po gotowce
przepełnione chemią.
Tak wcale być nie musi, po co truć siebie i bliskich
wystarczy tylko...


Bulionetka



Wszystkie warzywa jakich użyliśmy w gotowaniu rosołu
( przepis na rosół ---->  TU )
przekładamy do miski i lekko rozgniatamy.
Pozostały rosół z przyprawami przecedzamy,
 pozostałości z sita dodajemy do warzyw 
i miksujemy  na jednolitą masę.





Na koniec dodajemy łyżkę soli ( tak na około 0,5 l)
dokładnie mieszamy.
Przekładamy do małych pojemniczków,
takich na raz do użycia i mrozimy.
Powstaje bardzo aromatyczna, esencjonalna emulsja,
która jest  niezbędna jako baza każdej zupy, sosu
czy innej potrawy.
Nie będę dłużej zachwalać, tego trzeba spróbować samemu.
Mnie osobiście bardzo zaskoczył smak i intensywność
aromatów w bulionetce.




To wszystko w rosole było pyszne, dawało zupie znakomity aromat,
ale to  nic przy tym, jak smakuje po zmiksowaniu.
To jest dopiero kumulacja wszystkiego co najlepsze,
a co zazwyczaj jest niedoceniane.
Niebawem wpisy o tym do czego jeszcze można zastosować 
taką domową bulionetkę. 😊




Domowy kebab, czyli wiem co dobre.

Domowy kebab, czyli wiem co dobre.

Kebab domowy



Ostatni wpis odnosił się do zła
jakie na nas czyha w tzw śmieciowym jedzeniu.
Jak wpływu na nie większego nie mamy ,
tak już sięgać po nie czy nie sięgać?
Zależy tylko i wyłącznie od nas, co nie znaczy,
że mamy odmawiać sobie takich potraw.
Wystarczy odrobina wysiłku
i zrobić z własnych produktów w domu.
Mięso z certyfikatem, warzywa z pewnego źródła,
oraz placki z mąki bez GMO. 
Może i to więcej trochę kosztuje, ale czy zdrowie ma cenę?
Jakie koszty ponosimy gdy zaczynamy się leczyć?
Wystarczy chwilę stanąć w aptece i popatrzyć,
jakie ludzie płacą rachunki,
a to przecież tylko wierzchołek góry lodowej.
Dlatego jak zawsze, lepiej zapobiegać...


Placki:
szklanka mąki
1/3 łyżeczki soli
2 łyżki oleju
1/4 szklanki gorącej wody

Nadzienie:
0,5 kg mięsa
przyprawy 
odrobina oleju
dwie papryki
cebula
ogórek
sałata 
pomidor

Sos czosnkowy:
mały jogurt typu greckiego
 2 ząbki czosnku
sól, pieprz do smaku
2 łyżki majonezu ( domowy)





Mięso można użyć różne,
co kto ma, lub co kto lubi, u mnie została użyta jagnięcina.
Do naczynia dodajemy majeranek, chilli, paprykę, 
kurkumę, czosnek, jałowiec, ziele angielskie i niezastąpiony
w tej potrawie kmin rzymski.


Jagnięcina


Można też użyć gotowej przyprawy, jeśli ktoś woli.
Takie zamarynowane mięsko odkładamy na kilka godzin
w chłodne miejsce.




Do składników na tortille dodajemy wodę
i energicznie mieszamy łyżką.
Gdy lekko ostygnie, zagniatamy ręką, tak długo
aż ciasto będzie gładkie i elastyczne.
Przykrywamy talerzem i ściereczką, aby sobie odpoczęło.
Składniki na sos miksujemy razem i odstawiamy
w chłodne miejsce, aby naszedł .
Majonez też najlepiej aby był własnej roboty,
przepis  TU .


Kebab sos


Warzywa kroimy w paski lub większe cząstki, takie dużo lepiej się układa.




Z tej porcji ciasta mamy cztery placki na patelnię 28 cm.
Jeśli chcemy ładne kształtne tortille, przykładamy talerz
i wykrawamy równe krążki.



Rozwałkowujemy cienko i smażymy na rozgrzanej, suchej  patelni
po 30 sekund z każdej strony.




Układamy na talerzu, przykrywamy folią spożywczą
i dokładnie otulamy ręcznikiem.
Ten zabieg spowoduje że suche tortille będę miękkie i
podatne na formowanie.
Na odrobinie oleju podsmażamy mięso,
należy pamiętać aby nie za długo, aby nie przesuszyć.




Na miękkie placki nakładamy mięso, warzywa, polewamy sosem,
zwijamy i smacznego.
Trochę tej zabawy jest, ale zapewniam, że smak powala.
Nawet ja wielki niesmakosz baranich smaków,
zjadłam z wielką rozkoszą. 🙄
Gorąco polecam, nawet jeśli nie z jagnięciną
to każde inne mięso będzie lepsze niż gotowiec w szybkiej obsłudze.





Placki z nadzieniem niczym tortilla.

Placki z nadzieniem niczym tortilla.


Placki ziemniaczane z wędzonym kurczakiem i warzywami


Za oknem pięknie i kolorowo,
aż nie ma na co ponarzekać i czego się czepić.
I niech tak będzie jak najdłużej, kawa wypita w takiej scenerii
smakuje całkiem inaczej, niż ta pita w czterech ścianach.
Jednak nie o tym miało być.
Miało być światowo i swojsko czyli połączenie
kuchni nam bliskiej i tej światowej.
Niby proste, ale wszystko już było, a więc pomyślałam sobie..
A czemu nie iść na łatwiznę? 
Po co obmyślać cuda na patyku, jak można usmażyć
nasze proste placki ziemniaczane i je podać z nadzieniem
jak do tortilli.  Jak pomyślałam, tak też zrobiłam. 😋





placki ziemniaczane przepis ---- >    TU

Nadzienie:
wędzone udko kurczaka
2 garści szatkowanej kapusty pekińskiej
cebula
papryki w różnych kolorach
0,5 zielonego ogórka


Sos:
kubek gęstego jogurtu
łyżka majonezu
ząbek czosku
sól i pieprz do smaku
łyżka ostrej musztardy
2 łyżki szczypiorku





Z mięsa usuwamy skórę i tłuszcz, mięso kroimy
lub rwiemy na kawałki.
Paprykę kroimy w paski, cebulę w piórka, a ogórki w plasterki.
Wszystko razem dokładnie mieszamy.
Składniki na sos mieszamy razem, doprawiamy do smaku
i odstawiamy na kilka minut.
Na ciepłe placki kładziemy porcję warzyw, posypujemy mięso
i całość skrapiamy obficie sosem.





Składamy na pół i gotowe, można się delektować.
Chrupiące placek, takież same warzywa i  wisienka na torcie
w postaci sosu.






Nie można też zapomnieć o kurczaku, który w wędzonym wydaniu
przenosi potrawę w inny wymiar. 😊




Pasztet drobiowy z orzechami.

Pasztet drobiowy z orzechami.


Życzę Wam kochani, 
zdrowych, spokojnych, rodzinnych Świąt .
Odstawmy wszystkie utarczki, bolączki na bok,
albo najlepiej wyrzućmy je ze swojego życia.
Nie pozwólmy, aby nas coś poróżniło,
a już na pewno odmienny światopogląd.
Jeśli on różni ludzi, rozbija relacje,
tzn te relacje nie były nic warte.
Nic nie jest warte tego, aby zamienić człowieka na mrzonki. 
WESOŁYCH ŚWIĄT. 😊






Wydawać by się mogło, że pasztet to pasztet
i cóż z nim jeszcze można zrobić, aby go zmienić?
Można bardzo wiele, gama dodatków i smaków
jest bardzo szeroka, wystarczy uruchomić wyobraźnię
lub sięgnąć po te ulubione.







2 kg udek kurczaka
2 jajka
kajzerka
szklanka orzechów włoskich
warzywa jak do rosołu
liść laurowy
ziele angielskie
3 ząbki czosnku
łyżka majeranku
1/4 łyżeczki ostrej papryki
1/4 łyżeczki imbiru
sól i pieprz do smaku
2- 3 łyżki manny





Orzechy ścieramy na tarce na drobne wiórki, tzn
na tym ostrzu na którym ociera się skórkę z cytryny.
W dużym garnku zagotowujemy wodę
i do wrzątku wrzucamy czyste mięso, obrane warzywa ( bez czosnku)
oraz liście, ziele i łyżeczkę soli.
Gotujemy wolno aż wszystko będzie miękkie.
Wyciągamy z wody, po ostygnięciu usuwamy skórę i tłuszcz,
a mięso razem z warzywami mielimy w maszynce
na drobnych oczkach.
W czasie mielenia, co jakiś czas  wrzucamy ząbek czosnku
i kawałek bułki namoczonej w wywarze z mięsa.
Do mięsnej masy dodajemy orzechy, resztę składników,
doprawiamy do smaku.
Jeśli masa jest dość sucha, dolewamy wywaru z mięsa.
Ja dodałam około 3/4 szklanki.






Gdy uzyskamy satysfakcjonujący nas smak, wbijamy jajka,
dodajemy mannę i gotowe.
Długą wąską blaszkę ( jak na makowiec)  wykładamy papierem,
masę uklepujemy i wyrównujemy mokrą dłonią.






Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni,
po 15 minutach zmniejszamy temperaturę do 160 stopni
i pieczemy około godziny lub do uzyskania ładnego koloru.





Po pięciu minutach od wyłączenia piekarnika wyjmujemy,
 a po kolejnych dziesięciu wyciągamy z foremki,
aby nam się nie odparował.
Kto nie lubi orzechów, może dodać prażony sezam,
żurawinę lub suszone śliwki, albo nie dawać nic.
Jak widać, pasztet jest bez wątróbki, boczku  czy innego tłuszczu,
a mimo to jest smaczny i bardzo plastyczny.
A swoją plastyczność zawdzięcza warzywom jakie były gotowane z mięsem.
Pomijając ostre przyprawy może być podawany osobą starszym, 
jak i małym dzieciom, a i tym zdrowym nie zaszkodzi,
jak zjedzą coś mniej obciążającego żołądek. 😋












Juszka - prosta i pożywna.

Juszka - prosta i pożywna.




Przygotowując każdy wpis regionalny,
staram się zgłębić jak najwięcej wiadomości,
skąd dana potrawa nie tylko pochodzi,
ale także jak rozumieć vel przetłumaczyć jej nazwę.
Gdy trafiłam na juszkę, miałam dylemat,
czy nazwa pochodzi od rzeki, juchy ( krwi)
czy też ma jakieś sąsiedzkie przełożenie ?
Zupa była popularna we wschodniej części Jury,
a więc rzeka raczej odpada, krew z racji na kolor też.
Więc została wschodnia ściana i sąsiedzi, a tam Ukraina,
gdzie juszka (юшка)  i barszcz ukraiński to dwie najpopularniejsze potrawy.
Idąc tym tropem, tłumacząc z ich na nasze,
juszka to nic innego jak zupa




Zupa jak przystało na biedne i zapracowane regiony,
prosta, szybka w przygotowaniu i tania.
Tak samo jak poprzednie potrawy, z tego cyklu, robiona z tego
co gospodyni miała w zasięgu ręki, a raczej wzroku czyli....
w domu, ogródku lub na polu.
Kuchnia Śląska zawiera taki przepis:






Przygotowanie:
Do wywaru lub do wody wrzucić obraną, umytą i pokrojoną włoszczyznę oraz sparzoną i wypłukaną kaszę. Zupę gotować, aż kasza będzie na wpół miękka. Wtedy dodać ziemniaki − obrane, umyte i pokrojone w kostkę. Cebulę opiec na blasze i dodać do zupy. Na koniec dodać zieleninę do smaku.





I już wszystko jasne, ta juszka to nic innego jak nasz krupnik.
Na którym wielu z nas wyrosło i wspomina mniej lub bardziej przyjemnie.
Ja akurat lubiłam i lubię do dziś, pamiętam ten smak przypalonej cebuli,
która była obowiązkowa jak w rosole. 
Mam dwa swoje nawyki które w tym przypadku stosuję.
Jest to suszony grzybek i już na talerz kleks gęstej śmietany.




Wiele osób prosi o postne dania, takie na czas przedświąteczny.
Ta zupa, na pewno pasuje do obecnej pory, każdy ją 
może do siebie dopasować indywidualnie i
wedle własnych potrzeb komponować.
Smacznego 😊




Grochówka po częstochowsku - produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych MRiRW.

Grochówka po częstochowsku - produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych MRiRW.







Kiedy jak kiedy, ale gdy za oknem 
szaro, buro i deszczowo, a my jeszcze żyjemy 
wspomnieniem ciepłego, słonecznego lata,
wszelakie zupy są bardzo wskazane.
Takie gęste, pożywne i rozgrzewające.
Gęste wcale nie znaczy tuczące i bardzo kaloryczne.
Moja zupa to kolejna potrawa z listy potraw regionalnych,
tych najbardziej mi bliskich.
Ta jednak nie jest taka zwyczajna, że każdy może powiedzieć....
to nasza grochówka.
Zupa ta od 2010 roku jest wpisana na listę produktów regionalnych,
pod tą właśnie nazwą. Gdzie ją tak scharakteryzowano :





Gęsta zupa z widocznymi kawałkami warzyw: marchewki, pietruszki, ziemniaków oraz łupinkami rozgotowanego grochu. W okresie letnim dodatkowo posypana pokrojoną natką pietruszki.


Znalezione obrazy dla zapytania mrirw grochówka częstochowska



Jednak te grochówki z różnych regionów kraju niewiele się od siebie różnią.
O tej pisano tak:

Grochówkę przygotowywano z ogólnodostępnych składników. Oprócz grochu jej podstawowym składnikiem były ziemniaki. W okolicach Częstochowy groch i ziemniaki uprawiano niemal w każdym gospodarstwie. W opracowaniu „Lud wsi Stradomia pod Częstochową” z 1893 roku Michał Rawicz Witanowski podaje: „Groch bywa tyczkowy i okrągły, szanują go mówiąc, że to łzy Pana Jezusa”. 

Najsmaczniejsza była grochówka gotowana na wywarze z warzyw i wędzonki z dodatkiem ząbka czosnku i majeranku. Przepis taki znajduje się w książce „Kuchnia Polska” z 1972 r.






2 wędzone kości
200 g kiełbasy
szklanka łuskanego grochu
pietruszka
marchew
kawałek selera
cebula
2  średnie ziemniaki
2 ząbki  czosnku
łyżka majeranku
liść laurowy
kilka kilek ziela angielskiego
woda
sól i pieprz do smaku
natka pietruszki






Groch płuczemy, dodajemy kości, zalewamy wodą i gotujemy
aż się rozpadanie. W osobnym naczyniu gotujemy
pokrojone w kostkę marchew, pietruszkę, selera oraz pietruszką.
Jak są al dente dodajemy przyprawy i pokrojone ziemniaki,
groch z całym wywarem, pokrojoną kiełbasą.
Doprawiamy do smaku i gotujemy chwilę.
Na koniec dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek,
posypujemy natką i gotowe, można podawać.





W starej recepturze z 1893 roku podawano, że zupę zagęszczano mąką.
Jednak mąka w tym przypadku jest zbyteczna, ja polecam dać
więcej grochu, on także mocno potrafi zagęścić.
Prosta, pyszna i pożywna zupka, a do tego trąci historią. :)
Mam nadzieję, że moja grochówka nie wygląda  gorzej od tej ze strony MRiRW.

Dla tych którzy śledzą moje regionalne wycieczki ( i nie tylko tych)
mała wzmianka co będzie następne.
A następny będzie kućmok. :)


Inne przepisy kuchni regionalnych ---- >  TU








Sos pomidorowy na bazie z cukinii.

Sos pomidorowy na bazie z cukinii.





W większości polskich domów sos to
zawiesista masa zagęszczona mąką i to tak solidnie.
Nieważne, warzywny czy mięsny byle było gęsto.
Wcale tak nie musi być, spora porcja zdrowych zagęstników
i można uzyskać niezłą bazę pod sos.







cukinia
2 duże jabłka
marchew
cebula
pietruszka
1/2 selera
por
3 ząbki czosnku
8 pomidorów 
2 papryki
2 łyżki skórki otartej z cytryny
2 łyżki oleju


Przyprawy:
3 łyżki słodkiej papryki
2 łyżki majeranku
2 liście laurowe
kilka kulek czarnego pieprzu
ziela angielskiego
i jałowca
sól i pieprz
gaza i kawałek nitki






Na patelni rozgrzewamy olej i wsypujemy paprykę, 
chwilę ją podsmażamy, gdy proszek
zacznie wydzielać charakterystyczny zapach, dodajemy pokrojoną cebulę i czosnek.
Cukinię, resztę warzyw ( bez pomidorów i papryki )  i jabłka obieramy i kroimy w kostkę.






Wrzucamy do garnka razem z  zawartością z patelni,
 podlewamy odrobiną wody i doprowadzamy do wrzenia.
Przyprawy wkładamy do gazy,
związujemy nitką i wrzucamy do gotujących się warzyw.
Po około 30 min dodajemy obrane ze skórki i pokrojone pomidory, 
gotujemy aż się wszystko zacznie rozpadać.
Wtedy możemy sobie pomóc tłuczkiem do ziemniaków i rozgnieść co większe kawałki.
Gdy baza jest gotowa dodajemy pokrojone papryki i wszystko razem chwilę gotujemy.
Na koniec wyjmujemy gazę z przyprawami, dodajemy skórkę i ostatecznie doprawiamy.
Cały czas gotujemy bez przykrycia, aby pozbyć się nadmiaru wody .






I tak mamy gęsty, smaczny sos do którego można, albo i nie dodać podsmażone
mięso, grzyby, wędlinę i podawać z ryżem, makaronem, kaszami
albo jak u mnie z plackami ziemniaczanymi.






Ktoś zapyta  po co jabłka? 
Raz to duża ilość pektyny, która zagęszcza sos, a dwa cukier jest lubiany
przez pomidory, są wtedy bardziej wyraziste.
A więc po co dosładzać go zwykłym cukrem, jak można użyć zdrowszej wersji.
Taki sos można zamrozić lub dać do słoików i po pasteryzacji
może sobie czekać, na swoją kolej.
Później tylko jakieś dodatki dnia i gotowe. 






Sałatka Waldorf na bogato.

Sałatka Waldorf na bogato.






Nagrodzony przepis w konkursie Majonez Kielecki
już publikowałam -------> TU  i z tego co wiem, niektórzy z Was
już go przetestowali i okazało się, że jest całkiem niezły.
Ale, nie tylko z tym przepisem się zgłosiłam, 
wysłałam również przepis na sałatkę Waldorf.
Jednak to nie ona podbiła serca jury, tylko właśnie pasta. 
Tak w jednym jak i w drugim przypadku nie mogło zabraknąć
mojego kochanego prażonego sezamu. :)






słoik marynowanego selera
2 jabłka pokrojone w kostkę
0,5 szklanki rodzynek
0,5 szklanki pokrojonego szczypiorku
10 rzodkiewek pokrojone w plasterki
3 łyżki sezamu



Sos:
2 łyżki majonezu Kielecki 
łyżka gęstego jogurtu
łyżka soku z cytryny
łyżka skórki otartej z cytryny
sól i czarny pieprz do smaku






Składniki na sos mieszamy razem i odstawiamy na bok aby się przegryzły.





Na suchej patelni prażymy sezam, do momentu aż się ładnie zarumieni
i zacznie wydzielać ten charakterystyczny, orzechowy aromat.
W dużej misce mieszamy odciśniętego z marynaty selera,
jabłka i resztę składników.








Polewamy sosem, posypujemy sezamem i dokładnie mieszamy.
I to tyle, można podawać, prostą i smaczną sałatkę.
Kompozycja smaków jest bogata, ale są tak dobrane
że świetnie ze sobą współgrają, tworząc znakomity
zespół, a nie chaotyczną zbieraninę.
Ten przepis dopisuję do mojej listy pt:

,, Leniwe ale udane". :)










Copyright © Dieta Moja Pasja , Blogger